Degustacja najpopularniejszych whisky szkockich

W sobotę miałem niezwykłą okazję wziąć udział w pewnym eksperymencie. W wyniku konkursu ogłoszonego na dwóch blogach – Miler Pije i Wygrywam z Anoreksją, wyłoniono około 30 osób, których zadaniem było zdegustować 6 najbardziej popularnych marek whisky szkockiej, których cena nie przekracza 100 zł.

Whisky
Whisky

Wcześniej ich popularność sprawdzono dzięki ankietom na blogach. Założenie było dość proste: 6 próbek, po 20 ml każda i ocena, ale nie klasyczna, sensoryczna ocena, tylko taka zwyczajna, na zasadzie trzech punktów: smakuje, nie smakuje, obojętne mi. Ocenialiśmy trzy rzeczy: aromat, smak i finisz (czyli wrażenia jakie pozostawia po przełknięciu). Cel był jasny: zebrać w jednym miejscu osoby, które już piły whisky, ale nie są znawcami, żeby ocenili w tzw. ślepym teście, która według nich jest najlepsza. Z wiadomych przyczyn nie napiszę, jakie marki były poddawane ocenie, ani tym bardziej, która z nich okazała się najlepsza. Na końcu ujawnię tylko, która była dla mnie najciekawsza… sam się zdziwiłem!

Ale od początku! Po krótkim przywitaniu przez Tomka Milera i wyjaśnieniu zasad, zostaliśmy wszyscy zaproszeni do stołów, gdzie już czekały karty ocen. Okazało się przy okazji, że będzie kolejny konkurs – kto odgadnie najwięcej nazw pitych trunków zostanie zaproszony do specjalnego VIP Room z możliwością degustacji dowolnie wybranej whisky! Już sobie pomyślałem, którą chciałbym spróbować! Dla osób, które odgadną 4, lub 3 również przewidziane były nagrody.

Karta oceny
Karta oceny

Przynieśli więc pierwszą whisky. Myślę sobie: Znam! Szybka ocena, wpis nazwy na specjalnej karcie i pełne napięcia oczekiwanie na kolejną. Druga podobnie, znów skojarzenia dość jednoznaczne i pewność, że dwie już odgadłem! Jeszcze tylko jedna i nagroda gwarantowana, jest moja! Z trzecią było gorzej, smak jakby znany, ale za nic w świecie nie przypomnę sobie, która to była!  No nic… są następne – strzelam więc w ciemno. Czwarta to już praktycznie po zapachu wpisałem nazwę – przecież ten zapach znam doskonale i to musi być TA! Piąta i szósta były dość podobne do siebie i zastanawiałem się, która może być która…. w końcu wybrałem i z wypełnioną listą czekałem na ogłoszenie wyników.

I tu pierwsze zaskoczenie! Z 6 różnych whisky zgadłem… 0! I tak jak już w myślach widziałem jak Tomek nalewa mi najdroższej na świecie whisky, żebym to ja mógł ją spróbować, tak pozostałem z tą kartką, którą aż wstyd publicznie pokazywać. Na szczęście ocena smaku nie zależała od przyporządkowania go do konkretnej marki, więc zadanie podstawowe zostało wykonane.

Kolejnym zaskoczeniem był fakt, że w tych malutkich kieliszkach zapach i smak są diametralnie różne, od tego co znam z klasycznego „tumblera” (najbardziej popularna szklanka do picia whisky). Niby wiedziałem to po tym, jaka różnica jest w smaku i zapachu piwa ze zwykłej szklanki, a ze szklanek degustacyjnych, ale tu było 20 ml, a i trunki raczej nie z najwyższej półki.

Blackadder 25Yo
Blackadder 25Yo

Na zakończenie zostaliśmy zaproszeni do baru, aby każdy kto tylko miał ochotę (i odpowiednio dużo w portfelu 😉 ) mógł spróbować czegoś nieco bardziej wyjątkowego. W związku z tym, że był to dla mnie wyjazd urodzinowy, chciałem spróbować whisky, która byłaby choć trochę zbliżona do mnie wiekiem. Wybór padł na Blackadder- Raw Cask Statement z 1989 roku… i tak była 2 lata młodsza ode mnie, a jeśli wziąć pod uwagę faktyczną długość leżakowania, to miała „zaledwie” 25 lat 😉 Już sam fakt, że mogłem spróbować takiej whisky był wyjątkowy, a wrażenia? Coś co chciałoby się powtarzać jak najczęściej! Może nie czułem jakoś specjalnie owoców (takich jak w piwie 😛 )… nie mówiąc już o tym, że piany to nie było wcale! 😉 A tak na poważnie, aromat owocowy, bardzo przyjemny, waniliowy (?), słodki – wyjątkowy!

Degustacja Blackadder 1989 - 25Yo
Degustacja Blackadder 1989 – 25Yo

W smaku, gładko i bardzo przyjemnie! Alkohol ułożony, jak żaden z tych, które piłem w swoim życiu. Normalne dzieło sztuki! Jej moc to 53,4%.  Gdyby tylko mieć taka butelkę w swoim barku… ehh… marzenia 😉

Wspaniały wyjazd i wyjątkowe doznania – jedne z najlepszych urodzin w moim życiu! To wszystko dzięki mojej żonie, która zgodziła się mnie odwieźć do domu 😉

Wyjazd zakończyłem wizytą w jednym z Poznańskich PUBów, w poszukiwaniu dobrego piwa, które dzięki naszej koleżance udało mi się znaleźć, ale to już materiał na kolejną notkę!

 

 

No i oczywiście mój zwycięzca:

W „ślepym teście” okazało się, że najwięcej punktów ode mnie dostał… Ballantine`s Finest! Chyba zadziałała tu zasada, że najbardziej lubimy to, co znamy najlepiej 😉

Ogłoszenie wyników
Ogłoszenie wyników

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *