Komes Porter Bałtycki – browar Fortuna

Ta degustacja jest wyjątkowa z kilku powodów. Po pierwsze, mam okazję spróbować wyjątkowego piwa – Porteru Bałtyckiego. Mówi się, że jest to największy skarb polskich piwowarów. Po drugie, bo jest swego rodzaju celebracją pierwszych 250 „lajków” na fanpage`u. I w końcu po trzecie, bo miał być film, ale bateria w aparacie mi padła! I kiedy włożyłem kartę pamięci do komputera, okazało się, że… nic się nie zapisało! :/ Nie pozostaje mi więc nic innego, jak zakasać rękawy i wziąć się do pisania.

Komes Porter Bałtycki z browaru Fortuna. Piwo w wyjątkowej oprawie – duża butelka (750 ml) z korkiem i zabezpieczeniem jak w szampanie. Na mnie zrobiły bardzo dobre wrażenie. Samo piwo jest przez trzy miesiące leżakowane w tankach i rozlewane do butelek. W założeniu ma ono 18 miesięcy trwałości (moje ma datę ważności do 26 maja 2016), w ciągu których zmienia swój smak i dojrzewa.

Komes Porter Bałtycki - browar Fortuna
Komes Porter Bałtycki – browar Fortuna

 

Słody: pilzneński, palony i karmelowy, ekstrakt słodowy

Chmiele: „chmiel odmian goryczkowych” – taka informacja jest na etykiecie

Ekstrakt: 21%

Alkohol: 9%

IBU: ?

 

 

W przypadku piw takich jak Porter Bałtycki, data przydatności do spożycia jest raczej umowna (i wynika z przepisów prawa), bo piwo to jest doskonale nadaje się do leżakowania, a im starsze tym (przynajmniej z założenia) lepsze.

Piana jest zbita, drobno pęcherzykowa, bardzo trwała, w kolorze ciemnego beżu.

Piwo jest bardzo ciemne, w zasadzie czarne, ale pod światło widać rubinowe refleksy.

W zapachu jest bardzo bogato. Na początku czuć wyraźne nuty suszonych owoców (głownie śliwka i trochę wiśnie), trochę karmelu i odrobina czekolady. Na to wszystko nakłada się delikatny zapach kawy. Aromat wyraźnie słodowy, co wynika ze stylu. Po ogrzaniu wychodzi odrobina paloności, ale naprawdę bardzo delikatnie. Zapach jest słodki, złożony i przyjemny.

Wysycenie średnio niskie – myślałem, że będzie niższe, ale jest ok!

W smaku, równie dużo się dzieje, jak w zapachu. Zaczynamy słodko – karmelowo, do tego suszona śliwka i wiśnie w likierze. Po chwili zaczynają dominować smaki dobrej kawy i (delikatnie) czekolady – w tym momencie robi się lekko kwaskowe. W posmaku zostaje delikatna nuta paloności i bardzo lekka goryczka. Piwo jest wyraźnie słodkie, a goryczka jest po to, żeby zachować balans smaku.

W piwie które ma 9% alkoholu, ciężko jest go ukryć. Tutaj też da się go wyczuć w zapachu i smaku. Jest on jednak na tyle wyważony, że dodaje mu klasy. Każdy łyk przynosi przyjemne rozgrzewanie, które rozchodzi się po całym ciele.

Uważam, że jest to jedno z ciekawszych piw jakie mogłem pić! Zgadzam się też ze stwierdzeniem, że jest to skarb polskich piwowarów! Bardzo dobre piwo, do tego, żeby spędzić przy nim długie godziny relaksując się i zgłębiając jego charakter!

Swoją drogą chętnie zobaczyłbym, jak by smakowało za np. 4 lata….

P. s. Żałuję, że nie wyszło mi z nagraniem filmu, bo nie napisałem nawet połowy, z tego co chciałem opowiedzieć o tym piwie. Ale dzięki za te 250 „lajków”! Mam nadzieję, że już niedługo będę mógł spróbować piwa na 500!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *