La Chouffe – browar Achouffe

Święta, święta i po świętach. Czas więc wyłowić coś z lodówki i zobaczyć, co tym razem będę mógł spróbować. Kilka dni temu, z Holandii wrócił mój szwagier, przywiózł kilka piw i już w pierwszej rozmowie zaznaczył, że nie przywiezie ich do mnie, tylko to ja mam przyjechać do niego… mieszka z moimi teściami, nie musiałem więc długo czekać i okazja nadarzyła się, już w pierwszy dzień świąt. Z tych, które przywiózł, wybrałem właśnie La Chouffe z browaru Achouffe z Belgii. Piwo uwarzone w stylu Belgian Blond Ale – jasne, pełne, delikatnie chmielone, mocne piwo.

La Chouffe - Achouffe
La Chouffe – Achouffe

 

Chmiel: Styrian Golding

Słód: jęczmienny

Dodatek: Kolendra

Ekstrakt: 16%

Alkohol: 8%

IBU: ?

 

Pierwsze co można zauważyć to dość jasny kolor i wyraźne zmętnienie – piwo jest niefiltrowane.

Piana jest grubo pęcherzykowa, raczej nietrwała, choć cały czas coś pozostaje na piwie.

W zapachu wyraźnie czuć kolendrę, która jest dodawana do wielu belgijskich piw. Do tego dochodzi delikatny zapach pomarańczy. Po chwili wyraźnie czuć alkohol. Jest jeszcze jedna nieprzyjemna nuta – gwoździe. Nie są może jakoś wybitnie mocne, ale jednak czuć żelazo. Ogólnie zapach sprawia wrażenie takiego kwaśnego.

Wysycenie jest wysokie – może nawet bardzo wysokie – piwo fermentuje dwa razy – najpierw w beczce, a później w butelce.

W smaku znów kolendra (jakoś nie bardzo mi podchodzi) i znów trochę żelaza (nie jest to jakieś bardzo mocne – da się wypić). Piwo z założenia ma charakter wyraźnie słodowy i jest tylko delikatnie chmielone. Goryczka jest na niskim poziomie i pozostawia delikatny, kwiatowy posmak – kojarzy mi się trochę z szampanem. Lekko zalega.

Ogólnie piwo, jak najbardziej zgodne ze stylem, w którym zostało uwarzone. I choć nie jest to mój ulubiony styl, to nie mogę powiedzieć, żeby było niedobre…. było OK! I nawet ta kolendra mi nie przeszkadzała jakoś bardzo 😉
Jeśli będziecie kiedyś mieli możliwość spróbowania to myślę, że warto, szczególnie w upalne lato… uważajcie tylko na te 8%!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *