Leprikon – Browar Lwówek

Browary regionalne, nie są ostatnio moimi ulubionymi. Od kiedy zasmakowałem w browarach rzemieślniczych, te regionalne to już nie „to”. Pierwsze na co zwróciłem uwagę, to była nazwa tego piwa i styl w jakim jest uwarzone – Irish Red Ale. Dopiero później zobaczyłem, że Leprikon jest dziełem Browaru Lwówek, który należy do grupy Browary Regionalne Jakubiak.

Ciekawe w nim jest to, że użyli chmieli z różnych krajów. Mamy chmiel Pilgrim z Anglii, mamy Hallertau z Niemiec, jest Aurora ze Słowenii, jest też jedna z bardziej popularnych ostatnio odmian chmielu z USA – Centennial… połączenie naprawdę interesujące, tylko opis i pochodzenie to nie wszystko… jak będzie ze smakiem? Dodatkowego „smaczku” dodaje wpis na profilu lwóweckiego browaru o tym, że rozlano go „tylko do 30 000 butelek”… że niby limitowana edycja?

Otworzyłem je z nadzieją, że będzie tym, które przypomni mi piwa angielskie (tak, wiem, że już tak pisałem o innym piwie)…

Leprikon - Browar Lwówek
Leprikon – Browar Lwówek

 

Chmiele: Pilgrim, Hallertau, Aurora, Centennial 

Słody: Pilzneński, Crystal, Amber, Barwiący

Ekstrakt: 13%

Alkohol: 5,5%

IBU: ?

 

 

Piana grubo pęcherzykowa, dość trwała, nie jest biała.

Kolor… zadziwiająco czerwony! Ładny, głęboki, przejrzysty. Piwo jest filtrowane.

W zapachu… zapachu?! Prawie go nie ma. Jak już się coś wyczuje, to jakby kwiatowo, lekko słodowo, a na to wszystko nakłada się żelazo. 

Wysycenie na średnim poziomie – nie męczy.

W smaku… ŻELAZO! Pierwsze co się czuje, to worek gwoździ. Dopiero później czuć, że to piwo. Z chmielem to raczej nie poszaleli. Nie mogę powiedzieć, żebym wyczuwał jakieś owoce, zioła, czy cokolwiek innego. Czuć za to delikatną goryczkę. Kolejne piwo, na którym nie napisali jaki jest jej poziom, strzelałbym w okolice 30 IBU. Jak dla mnie, to o wiele za mało. Wydaje mi się, że w tym piwie wszystkiego jest mało: mało zapachu, mało smaku, mało goryczki… a nie! Przepraszam… gwoździ jest sporo!

Pomimo tego wszystkiego, to piwo da się wypić… choć w sumie to może to przez roast Kuby Wojewódzkiego, w którym większość skeczy jest po prostu tak sucha, że trzeba je popić… czymkolwiek!

Mam nadzieję, że uda mi się w końcu znaleźć piwo, które przypomni mi te, pite na wyspach, jakiś czas temu… ciągle szukam. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *