Luna – Browar Baba Jaga

Luna po łacinie oznacza księżyc… pełnia co prawda jutro, ale już dziś postanowiłem sprawdzić, czy jest w nim choć trochę magii. Przy okazji jest to drugie piwo West Coast IPA… jak wypadła w porównaniu z poprzednim?

Luna - Baba Jaga
Luna – Baba Jaga

Luna – Browar Baba Jaga

Chmiele: Chinook, Mosaic, Citra
Słody: Pale Ale, Monachijski II, pszeniczny
Ekstrakt: 16,5 %
Alkohol: 6,6 %
IBU: 70

 

 

 

 

 

Czarnych kotów brak, brodawka też mi na nosie nie wyrosła 😉

Kolor – ładny, bursztynowy (? 😉 ), mętny. Piwo jest niefiltrowane, więc i farfocle się zdarzają.

Piana – no tu ładnie! Drobne, zbite pęcherzyki, trzymają się dość długo. 

W zapachu… no szału nie ma… na początek słód! I to bardzo! Gdzieś tam na dalszym planie, próbują się przebić jakieś owoce i nafta, ale głównie słód – ciastka i biszkopty, trochę za dużo.

W smaku podobnie, na pierwszym planie słodowo, gdzieś dalej coś próbuje się przebić, ale w sumie nie do końca wyczułem co. Słód totalnie zdominował piwo. Przy tym wszystkim jest dość goryczkowe, choć nie wiem czy 70 IBU, nie jest na wyrost. Po ogrzaniu robi się ściągające, a smak słodu zanika. 

Ogólnie to magii nie uświadczyłem! 🙁
Jeśli miałbym porównywać z Modern Drinking, to niestety wypada niekorzystnie. 

Ogólnie piwo pijalne i to jest chyba najlepsze co można o nim powiedzieć. Wygrywa goryczką, ale trochę brak mu aromatu i smaku.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *