Piwko w plenerze

Bardzo często spotykam się ze stwierdzeniem, że jak piwo to tylko ze szklanki degustacyjnej, w odpowiedniej temperaturze i w ogóle, najlepiej żeby nikt nie przeszkadzał… trochę takie piwne „bułkę przez bibułkę”. Zapominamy, często o tym, czym tak właściwie jest piwo i po co je pijemy.

Spalony wiatrak
Spalony wiatrak

Piwo jest najpopularniejszym napojem alkoholowym na świecie i jednocześnie, trzecim najpopularniejszym (po wodzie i herbacie) napojem w ogóle.

Skąd taka popularność? Ano sięgnijmy do historii. Kiedyś piwo było substytutem wody (warzenie i zawartość alkoholu, chroniły je przed bakteriami, które chętnie mnożyły się w wodzie, powodując zakażenia pokarmowe) i piły je nawet dzieci (odpowiednio rozcieńczone). W Europie właściwości piwa doceniali przedstawiciele wszystkich stanów. Zaczęło się od duchowieństwa, ale szlachta, mieszczanie i chłopi też chętnie sięgali po kufel. Każdy doceniał to, jak dobrze gasi pragnienie i dodaje sił. Tak powoli rodziło się coś, co nazywamy kulturą piwną. W XX trochę się nam ta kultura rozjechała… powstało piwo „doskonałe” – tak podobne do wody, że nikogo nie odrzucało. Można go było więc pić litrami… i tylko ten alkohol… Wielkie koncerny zaczęły kosić grubą kasę i wszyscy byli zadowoleni – piwosze, bo mieli swoje ulubione, zimne i tanie piwko, no i koncerny, bo udało im się wmówić ludziom, że najlepsze piwo to zimny lekki lager, bez smaku. Ci zbuntowani piwosze, warzyli swoje piwo w domu i pijali tylko to. W końcu ktoś poszedł po rozum do głowy i stwierdził, że można dać ludziom coś więcej niż zimne piwo bez smaku… tak rozpoczęła się piwna rewolucja, która pięć lat temu na dobre, zawitała do Polski. Wraz z nią, pojawili się hopheadzi i innej maści beergeecy. Ludzie, którzy totalnie zwariowali na punkcie piwa rzemieślniczego i świata poza nim nie widzą. Ma to swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że piwna rewolucja zatacza coraz szersze kręgi. Mamy coraz większy wybór piw, browarów i samych sklepów. Z drugiej strony, wielu ludzi powtarza slogany, które wypisałem w pierwszym akapicie.

Spalony wiatrak
Spalony wiatrak

Bardzo wielu ludzi zapomniało, dlaczego tak właściwie pijemy piwo. Co sprawiło, że zaczęliśmy poszukiwać nowych smaków i odeszliśmy od koncernowego standardu.

Gdzieś w tym wszystkim zniknęła zwykła, niewymuszona przyjemność z picia piwa. Na grillu, na wycieczce, czy spotkaniu ze znajomymi.

No bo jak tu skupić się na nowym duble white imperial ipa z orzeszkami makadamia, leżakowanym w beczkach po single malt (najlepiej jeszcze zakopanymi 2m pod ziemią, ale tylko taką o ph 4,5!), kiedy z jednej strony skwierczą kiełbaski na grillu, a z drugiej, dzieciaki biegają i robią tyle hałasu, co cały pułk wojska na manewrach?

Ostatnio, po raz kolejny miałem przyjemność wziąć aparat do ręki i wyruszyć w nieznane z blogerami i fotografami Pawłem Człowiekiem Przygodą i Rafałem Słowikowskim, aby przy piwku spędzić kilka godzin na łonie natury poświęcając się bezkrwawemu polowaniu. Stanąłem więc przed wyborem, jakie piwo wziąć… no i jaką szklankę?! Przecież piwa craftowego nie wypada pić z butelki!

Spalony wiatrak
Spalony wiatrak

Tylko, dlaczego nie?!

Spakowałem dwa piwa: jedno, które znałem i bardzo miło wspominałem – Sekwoję z browaru Setka i drugie, którego nie znałem, ale wydawało mi się odpowiednie na taki wypad (nie pytajcie dlaczego… po prostu 😉 ) – Sunset Blvd z browaru Raduga; i żadnej szklanki! Bałem się, że mi się potłucze.

Na „pierwszy ogień” poszedł Sunset. Bardzo dobre piwo! Wyraźnie czuć, że jest żytnie. Mocno chmielone i goryczkowe. Super pijalne. Później Sekwoja – już wiedziałem czego się spodziewać więc nie zaskoczyło mnie, ale wciąż było mega pijalne! Wypicie tych dwóch piw „z gwinta” sprawiło mi wcale nie mniej przyjemności, niż degustacje i rozkładanie piwa na „czynniki pierwsze”.

Spędziłem bardzo przyjemne 4 godziny, przypominając

Diabelskie wzgórze
Diabelskie wzgórze

sobie, od czego się to wszystko zaczęło.

Pijmy więc to, co sprawia nam przyjemność i w taki sposób, aby miło spędzać czas! Nie róbmy sami z siebie snobów, którzy gardzą piwem z butelki i piciem po raz kolejny tego samego piwa…. Owszem, kiedy siedzimy sobie w domu i wieczorem chcemy poświęcić się tylko złocistemu trunkowi, to jak najbardziej, ale nie czyńmy z tego sensu piwnej rewolucji, bo tak wcale nie jest!

Piwo ma gasić pragnienie i sprawiać przyjemność, jeśli dodatkowo można tą przyjemność wzmocnić spotkaniem z przyjaciółmi, albo ciekawą przygodą to czemu nie?

Pole

Korzystajmy więc z tej pięknej pogody, jaka właśnie nas odwiedziła i idźmy z piwkiem w plener (tak, wiem, że to nie do końca legalne! ) i cieszmy się tym, że mamy rodzinę, przyjaciół i dobre piwo! 🙂

Pamiętajmy jednak, że piwo to alkohol! Pijmy odpowiedzialnie!

Zdjęcia do posta są efektem naszego polowania.
Takie zakątki mamy na Opolszczyźnie! 🙂
Wiatrak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *