Róg Brackiej – Pracownia Piwa

Na dzisiejszy wieczór miałem w planach degustację innego piwa. Okazało się jednak, że ma wadę i nie da się go wypić. W związku z tym sięgnąłem po tzw. żelazne rezerwy i wyłowiłem Róg Brackiej z Pracowni Piwa. Pierwsze moje skojarzenia z tą nazwą to piosenka Grzegorza Turnaua – „Bracka”. W piosence tej, na ulicy Brackiej padał deszcz, a jak będzie z tym piwem? Czy okaże się smutne? Moje dotychczasowe doświadczenia z tym browarem pozwalają mi zaryzykować stwierdzenie, że na pewno nie!

Róg Brackiej - Pracownia Piwa
Róg Brackiej – Pracownia Piwa

 

Chmiele: Citra, Chinook, Sorachi Ace, Tomahawk

Słody: jęczmienny i pszeniczny

Ekstrakt: 12%

Alkohol: 5,2%

IBU: 33

 

 

Kolor bardzo jasny – piaskowy. Piwo jest mętne – niefiltrowane.

Piana pojawiła się na chwilę przy nalewaniu i prawie od razu znikła.

W zapachu bardzo przyjemnie. Tak, wiem, że powtarzam to przy piwach z Pracowni Piwa za każdym razem, ale co mam napisać, skoro tak właśnie jest? Czuć wyraźnie ananasa, jakby lekko przełamanego zapachem cytryny. Do tego słodki aromat kokosa! Biorąc pod uwagę aurę za oknem, to ta odrobina słońca z aromatu jest jak najbardziej wskazana!

Wysycenie jest niskie.

W smaku jest bardzo lekkie. Znacznie mniej intensywne niż w zapachu. Na pierwszym planie czuć kokos, który jest delikatnie złamany cytrusami. Wyraźnie zaznaczony jest też słód pszeniczny – jak dla mnie, może odrobinę zbyt wyraźnie. Goryczka jest niska – myślę, że doskonale spełnia założenia głównego piwowara, aby było to piwo lekkie i orzeźwiające.

Nie jest to może najlepsze piwo z Pracowni Piwa, które miałem okazję pić, ale niewątpliwie jest bardzo dobre. Jest jednym z tych piw, które doskonale sprawdzą się w upalne dni.

Z czystym sumieniem mogę je polecić każdemu, nawet tym, którzy nie wczuli się jeszcze w klimat piwnej rewolucji i na co dzień popijają piwa z wielkich koncernów. Może to właśnie dzięki temu piwu ktoś będzie mógł powiedzieć: „to pierwszy dzień z reszty mojego życia” 😉

Jeśli o mnie chodzi to piwo odniosło nieco inny skutek… puściłem sobie całą playlistę Grzegorza Turnaua i ciężko mi wyłączyć komputer 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *