ANTYlopa – Antybrowar

Piwo na które (nomen omen) polowałem dość długo. W końcu pojawiło się na sklepowych półkach.
ANTYlopa z Antybrowaru to Imperial American India Pale Ale. Spotykałem się z bardzo pozytywnymi opiniami na temat tego piwa. Na ile okazały się słuszne? Nie pozostaje nic innego, jak tylko to sprawdzić!

Kuguar – Browar Widawa

W ostatnim czasie mam sporo „szczęścia” do trafiania w wadliwe piwa. Na dzisiejszą notkę (po kilku dniach posuchy) wybrałem zupełnie inne piwo i nawet zrobiło na mnie pozytywne wrażenie na początku… później wyszły wady w smaku i stwierdziłem, że nie będę narzekał. Wziąłem drugie, z nadzieją, że to okaże się pijalne. Wybór padł na Kuguara z browaru Wiadawa. Jest to już drugie, na blogu, piwo uwarzone według receptury Tomasza Kopyry – chyba najbardziej znanego piwnego blogera w Polsce (mam nadzieję, że już niedługo drugiego najbardziej znanego – zaraz po mnie 😛 ).

Kuguar - Browar Widawa
Kuguar – Browar Widawa

 

Chmiele: Mosaic, Zeus

Słody: Pale Ale, monachijski, pszeniczny

Ekstrakt: 16%

Alkohol: 6,5%

IBU: ?

 

 

Kolor jasnego złota (ciemna słomka?), mętne – piwo jest niefiltrowane.

Piana obfita, zbita, drobno i średnio pęcherzykowa, średnio trwała, ale cały czas na piwie coś pozostaje.

W zapachu wyraźnie czuć słodkie owoce egzotyczne – mango(?), do tego nuty korzenne i sosnowe, bardzo przyjemnie, choć nie za mocno.

Wysycenie raczej niskie.

Smak jest świetnym dopełnieniem zapachu. Czuć owoce, nuty korzenne i sosnowe. Piwo jest w smaku pełne (nie sprawia wrażenia rozwodnionego). Jest ono też dość słodkie – dla mnie zbyt słodkie. Goryczka wyraźna, nie zalega – przyjemna. Obstawiałbym na jakieś 70 – 80 IBU – dla mnie jest OK!

Bardzo dobre piwo. Po raz kolejny miałem okazję spróbować piwa uwarzonego według receptury Tomasza Kopyry i znów okazało się, że ma chłop smak! Jest to niewątpliwie piwo dla beer geeków – dla niewprawnych gardeł może być zbyt goryczkowe. Ale jak to mawia sam Kopyra – Robi robotę! 😉

Swoją drogą, tak się zastanawiam, czy to, że coraz częściej trafiam na wadliwe piwa to zwykły pech, czy jakieś „niechlujstwo” browarów? Czy czasem, piwni rewolucjoniści nie siedli już trochę na laurach i nie odpuścili sobie precyzji i dbałości o każdy szczegół? Czy może (co byłoby znacznie gorsze) uważają, że cokolwiek nie uwarzą, to ludzie i tak to kupią, a hajs się musi zgadzać?