To young to be Herod – Artezan

Wpis ten należałoby zacząć cytatem:
„Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta…” (Czy wy też słyszycie tę melodię? 😀 ).
Fakt święta już blisko, choć w tym piwie mi ich zabrakło. To young to be Herod z browaru Artezan
Jeśli nie macie pomysłu na prezent, to ostatnia szansa na coś wyjątkowego i nie chodzi o piwo, a o kalendarz ze wyjątkowymi zdjęciami od Pawła Człowieka Przygody! Wszystko w filmie!

W filmie nie było, to proszę tutaj:

Słody: Jęczmienny, płatki owsiane

Chmiel: ?

Dodatki: ziarna kakaowca, skórka pomarańczy, cynamon cejloński

Ekstrakt: ?

Alkohol: 8%

7. Festiwal Dobrego Piwa

W piątek miałem okazję wziąć udział w największym festiwalu piwnym w Polsce. 7. Festiwalu Dobrego Piwa we Wrocławiu. 400 różnych piw na kranach i 800 w butelkach! Dobre jedzenie, muzyka i warsztaty piwowarskie… czego chcieć więcej?

Wystawcy
Wystawcy

Takie były zapowiedzi, a jak było naprawdę?

Na wrocławskim stadionie pojawiiliśmy się w piątek, niedługo po rozpoczęciu festiwalu („pojawiliśmy”, bo pojechałem tam z żoną i kumplem). Na początku więcej było wystawców niż odwiedzających, ale tak jest zawsze. Z czasem, ludzi przybywało, rozgrzewała się też festiwalowa scena.

 

 

Dzięki apce na telefon, wiedziałem dokładnie, jakie piwa będą na kranach i mogłem wcześniej zaplanować, których spróbuję (400 piw, nawet w trzy dni, bym nie ogarnął 😉 ). Kolejną rzeczą, którą miałem w planach, były warsztaty z degustacji piwa prowadzone przez Pawła Leszczyńskiego – przewodniczącego mazowieckiego oddziału PSPD (Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych) i organizatora Warszawskiego Festiwalu Piwa. Warsztaty były przeznaczone raczej dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę w świecie piwa i nie dowiedziałem się może, zbyt wielu nowych rzeczy. Zawsze jednak warto posłuchać kogoś bardziej doświadczonego, kto o swojej pasji lubi i potrafi opowiadać.

Warsztaty
Warsztaty

Przy wyborze piw do degustacji, pierwszym kryterium jakie zastosowałem, było to, aby nie były one dostępne w okolicznych sklepach (dzięki temu odpadło jakieś 75% piw), co do reszty, to wybrałem kilka tych, które obiecywały najwięcej. Na mojej liście znalazły się więc, takie piwa jak: Kazimierz z browaru Artezan (żytni porter leżakowany w beczkach po burbonie – lany tylko na festiwalach), The Dealer z browaru Brokreacja (piwo, które miało swoją premierę), czy choćby My Name is IBU (piwo uwarzone na festiwal Beer Geek Madnes, na który bardzo chciałem jechać, jednak powstrzymały mnie obowiązki zawodowe) – tu również Brokreacja . Dałem się też porwać atmosferze i kilku piw spróbowałem spontanicznie. Tu warto wspomnieć o Cycuchu Janowickim z browaru Miedzianka, który był nalewany z kolumny, w której były owoce. Było więc „filtrowane” przez cytrusy – taka ciekawostka.

 

 

Ze wszystkich tych piw najlepiej zapamiętałem trzy:

Degustacje
Degustacje

Kazimierza – porter, który zniewalał bogactwem aromatów (od czekolady, karmelu, przez kawę, skórkę od chleba, aż do nut waniliowych z beczek po burbonie). W smaku też było nieźle – czekolada, karmel, kawa i skórka od chleba, jednak smak był znacznie bardziej delikatny niż zapach. Zdecydowanie zapach, to było to, co w tym piwie zniewalało.

Cycucha Janowskiego – po pierwsze za nazwę 😉 , po drugie za sposób nalewania… tak, wiem, że to gadżet i ktoś mógłby powiedzieć, że sok z owoców rozwodni to piwo i zrobi oranżadę… ale mi się to podobało. Trzecie to aromaty. Kolejne piwo, które mógłbym wąchać godzinami. Tutaj cytrusy (w każdej odmianie) w takiej ilości, że można by tym obdzielić niejedną warkę! W smaku, faktycznie taka, trochę oranżada, ale bardzo przyjemna i orzeźwiająca.

Właśnie tak wyglądały te krany. Zdjęcie dzięki uprzejmości browaru Miedzianka
Właśnie tak wyglądały te krany. Zdjęcie dzięki uprzejmości browaru Miedzianka 

My name is IBU – No tutaj zagrało wszystko! Przede wszystkim aromaty. Wyraźnie cytrusowe z nutami sosnowymi. Bardzo przyjemny, świeży zapach! Do tego smak. Kiedy język już oswoił się z goryczką na poziomie… 1000 IBU (tak sami piwowarzy określają to piwo 😉 ), wyraźnie wyczuwałem cytrusy i lekko leśne i korzenne smaki. Patrząc ogólnie, to właśnie to piwo zrobiło na mnie największe wrażenie podczas festiwalu!

Jest jeszcze jedna rzecz, która podoba mi się w festiwalach: To, że nikt nie wmusza we mnie pół litrowych piw. Wszystkie, te które próbowałem, były lane po 0,2 albo 0,3 l . Dzięki temu, mogłem spróbować większej ilości piw, nie upijając się.

Jeśli chodzi o jedzenie, to na początku złapałem się za zapiekankę, która okazała się raczej średnia, ale za to na sam koniec, poszedł burger, który był naprawdę przyjemnym zakończeniem, wspaniałego dnia.

Stadion
Stadion

ASAP – Browar Artezan

Nigdy nie pracowałem w korporacji, nie znam więc slangu, którym posługują się tzw. „korpo szczurki”…. wiem tylko tyle, że zawsze, wszystkim się spieszy i na nic nigdy nie mają czasu, a robienie wyników i osiąganie targetów to cały sens ich pracy. ASAP – as soon as possible (tak szybko, jak to tylko możliwe), to coś co pojawia się chyba we wszystkich korpo mailach – tak przynajmniej twierdzą moi korpo znajomi. ASAP z browaru Artezan to duble IPA, ciekaw jestem czemu taka własnie nazwa?

ASAP - browar Artezan
ASAP – browar Artezan

 

Chmiele: Simcoe, Amarillo, Rakau

Słód: jęczmienny

Ekstrakt: 18%

Alkohol: 8%

IBU: ?

 

 

W kolorze jest słomkowe, mętne – niefiltrowane.

Piana słabiutka, bardzo szybko zniknęła.

W zapachu słodkie owoce – morele (?) połączone z pomarańczą i nutami żywicznymi. Z czasem nuty żywiczne zaczynają lekko dominować. Zapach jest bardzo słodki – przyjemny. Po ogrzaniu robi się lekko alkoholowy.

Wysycenie średnio niskie.

W smaku pierwsze co czuć to słodkie morele, do tego trochę cytrusów i nut żywicznych. Bardzo miłe połączenie. Goryczka jest na odpowiednim poziomie, choć pozostawia po sobie takie kwiatowe zaleganie, to sprawia, że piwo robi się dość ciężkie i trochę męczące na dłuższą metę.

Nie jest to złe piwo, chociaż nie należy też, do grupy bardzo dobrych. Jest piwem, które można wypić, nie narażając się na utratę smaku 😉

Chyba zacząłem się domyślać, czemu taka nazwa… należało je chyba wypić ASAP, może wtedy nie miałbym czasu na tak dokładne analizowanie smaku?

 

Bałwan – Browar Artezan

Drugie piwo z browaru Artezan na blogu, choć pierwsze bez kooperacji 😉

Okazja do wypicia niebywała, bo oto piwo Samiec Alfa z tegoż browaru zajęło 5 miejsce w portalu ratebeer.com… 5 miejsce na świecie! Polski browar rzemieślniczy został doceniony i zauważony!

Co prawda nie udało mi się dopaść Samca, ale postanowiłem spróbować coś innego – Bałwan Pale Ale.

Jeszcze w czasach przed-blogowych piłem No Worries z Artezana i wspominam je bardzo miło.

Bałwan - Artezan
Bałwan – Artezan

Chmiele: Cascade, Equinox

Słód: Jęczmienny

Ekstrakt: 11%

Alkohol: 4,5 %

IBU: 40

 

 

Kolor – Bardzo jasne, mętne, nie przejrzyste.

Piana biała, średnio pęcherzykowa, średnio trwała

Wysycenie raczej niskie, wydaje mi się, że w tym wypadku mogłoby być nieco wyższe.

W zapachu przyjemnie!
Owocowo – cytrusowo, głównie cytryna i grapefruit. Orzeźwiające! Zapach naprawdę miły!

W smaku owocowe, cytrusowe z lekką goryczką. Tutaj znów, głównie cytryna i grapefruit.
Orzeźwiające – początkowo myślałem, że jest tam chmiel Polaris, bo jest takie lekkie mentolowe odczucie, co było pozytywnym zaskoczeniem.

Żeby jednak nie było tak super kolorowo to ogólnie smaku jakby trochę brakowało. Piwo wydaje się rozwodnione. Zdaję sobie sprawę, że z 11% Ekstraktu nie można wymagać smaku na poziomie „22„( 😉 ), ale jednak jakoś trochę mi go brakowało.

Twórcy napisali, że piwo powstało „W hołdzie pierwszym opadom śniegu…„. Mnie się ono bardziej kojarzy z późną wiosną, kiedy po długiej jeździe rowerowej, zatrzymuję się na jakiejś polanie i wypijam lekkie piwo…. takie właśnie jest! 😉

Ale Cocones – Artezan i Ale Browar

Pierwsze piwo degustowane specjalnie na bloga! Kupione co prawda nieco wcześniej, ale wiedziałem, że doczeka się specjalnej okazji! 😉

Ale Cocones – Duble IPA powstałe ze współpracy browarów Artezan i Ale Browar

 

Ale Cocones - Artezan i Ale Browar
Ale Cocones – Artezan i Ale Browar

Chmiele: Citra, Centennial, Mosaic, Warrior, Chinook
Słód: Jęczmienny
Dodatki: Płatki kokosowe
Ekstrakt: 18%
Alkohol: 8% (!)
IBU: 100+ (!)

 

 

 

 

Duble IPA jest odmianą stylu IPA (ot zaskakujące! 😉 ). Charakteryzuje się większym ekstraktem, co za tym idzie większą zawartością alkoholu, ale także znacznie mocniejszym nachmieleniem (do tego dodali 1,6kg chmielu na 100l piwa – dla porównania, w normalnej, koncernowej „zupce chmielowej” jest go około… 100g na 100l… tak! 100 gram na 100 litrów piwa!)

Jeśli chodzi o piwo:
Piana? No jakaś była. Pojawiła się na chwilę i po paru minutach zupełnie znikła (dlaczego piana jest istotna również postaram się opisać w osobnej notce). Został pierścień tuż przy szkle.

Kolor – bardzo jasny. Coś pływa w piwie (jakieś „farfocle”). Nie ma co się dziwić, piwo jest w końcu niefiltrowane.

W zapachu… nooo tu jest dobrze, nawet bardzo dobrze! Owoce egzotyczne i dość wyraźny kokos. Po ogrzaniu lekko słodowe. Ogólnie bardzo przyjemnie.

W smaku… oj gorzej – choć tylko trochę gorzej 😉
Na początku całkiem nieźle, czuć owoce egzotyczne i kokos (choć znacznie słabiej niż w zapachu). Ale zaraz po tym odzywa się coś mało przyjemnego – alkohol. Smak jest alkoholowy, taki rozgrzewający. Trochę mi się to kłóci z etykietą i wyobrażeniem jakie miałem o tym piwie (owocowe, kokosowe – takie które przywodzi na myśl gorące plaże i palmy), przez tą alkoholowość kojarzy mi się dużo bardziej z grzańcem i ciepłym kocem… ale tylko trochę 😉 Za to posmak bardzo dobry! Alkohol szybko znika, pozostawiając posmak kokosa i tej mocnej goryczki. Ja lubię mocno goryczkowe piwa i goryczka na poziomie ponad 100 IBU jest dla mnie w sam raz 🙂

Ogólnie dobre piwo! Jedno z tych, które z czystym sumieniem mogę polecić, choć na pewno nie osobom, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z piwną rewolucją 😉

Pamiętajcie jednak, że wszystkie notki, są moją subiektywną opinią, z którą możecie się zgadzać, lub nie.
Liczę na dyskusje w komentarzach! 🙂