Hopsbant Fresh IPA – browar Birbant

Dziś do degustacji wybrałem kolejne piwo, na które czekałem od momentu premiery. W zasadzie to nie wiem czemu, bo nie czytałem recenzji, ale jakoś tak od samego początku chciałem je spróbować. Przy okazji, jest to kolejne piwo z browaru Birbant. Chodzi o piwo Hopsbant Fresh IPA. Znów mam duże oczekiwania, czy tym razem będzie inaczej niż ostatnio? Oby!

Hopsbant Fresh IPA - Birbant
Hopsbant Fresh IPA – Birbant

 

Słody: Pale Ale, karmelowy jasny, pszeniczny, owies

Chmiele: Simcoe, Amarillo, Centennial, Zeus

Ekstrakt: 16,5%

Alkohol: 6,7%

IBU: 80

 

 

Piana gruba, zbita, drobno pęcherzykowa, trwała.

Kolor słomkowy. Piwo jest zupełnie klarowne, chociaż pływają w nim jakieś drobinki (chmiel?).

W zapachu bardzo przyjemnie. Dokładnie to czego oczekiwałem. Świeży, cytrusowo – ziołowy aromat z delikatnymi nutami słodkich owoców (mango?), a w tle słodowe. Po ogrzaniu, aromaty słodowe czuć znacznie wyraźniej.

Wysycenie jest raczej średnio niskie.

W smaku, pierwsze co sobie pomyślałem, to to, że jest bardzo pijalne. Znów wyraźnie czuć cytrusy (grapefruit i może gorzką pomarańczę), lekko mango, odrobinę ziół. Do tego, bardzo delikatnie, smak słodowy (ciasteczka?, herbatniki?). Goryczka jest bardzo wyraźna, lekko kwiatowa, ale nie zalegająca.

Bardzo przyjemne piwo! Dostałem dokładnie to, na co liczyłem! Z jednej strony, bardzo porządna „klasyczna” IPA, z drugiej jest w nim coś takiego zwariowanego – trochę jak na etykiecie – pomieszanie z poplątaniem, które okazuje się bardzo dobre! Piwo jest dość mocno goryczkowe, więc może nie polecałbym go początkującym beergeekom, ale dla tych, już bardziej zaprawionych w bojach, jak najbardziej!

Ps. Dziś są urodziny najlepszego kumpla! 100 lat i Twoje zdrowie Grucha! 😀

Dr IPA – browar Birbant

Pierwszy raz, od założenia bloga zdarzyło mi się mieć tydzień przestoju! :O

Na początku więc, przepraszam wszystkich tych, którzy zaglądali tu, z nadzieją na nową degustację. Nie do końca wynikało to z mojego lenistwa. A już piątkowy wieczór, w trakcie którego, chciałem zdegustować premierowe piwo zakończył się istną tragedią – zalanym komputerem! Odpowiadając na wasze pytania, nie – piwem go, nie zalałem, choć byłaby piękna historia na bloga, o poświęceniu dla sprawy i takie tam. 😉

Wróćmy więc do piwa. Na to piwo czekałem z niecierpliwością od kiedy miało swoją premierę. Nie dość, że styl w jakim go uwarzono, jest dla mnie chyba jednym z ciekawszych, to jeszcze pozytywne recenzje, które otrzymało zaraz po premierze, dodatkowo rozbudziły moje nadzieje. Piwo, o którym mowa to DR IPA z browaru Birbant. Nazwa piwa skrywa też jego styl – Dark Rye IPA – Ciemna Żytnia IPA. Miód na moje serce… tylko czy sprosta oczekiwaniom?

dr IPA - Birbant
dr IPA – Birbant

 

Słody: Pale Ale, monachijski, żytni, czekoladowy, karmelowy

Chmiele: Mosaic, Cascade, Citra

Ekstrakt: 15,5%

Alkohol: 6,5%

IBU: 120

 

W kolorze czarne, nieprzejrzyste. W przewężeniu, przebija się jakieś światło i robi się ciemno brunatne.

Piana raczej słaba, beżowa, średnio pęcherzykowa.

W zapachu na samym początku wyraźnie słodowe, dopiero po chwili wyczułem lekko owocowe nuty – głównie cytrusy. Do tego zapach sosnowy. Po jakimś czasie wyszedł lekki diacetyl (zapach masła)… nie jakiś bardzo straszny, ale wyczuwalny. Mi trochę przeszkadzał.

W smaku wyraźnie kwaśne. Poza tym wyraźnie czuć, że jest przyjemnie oleiste, faktycznie gęstsze niż inne piwa (mi to odpowiada!). Na początku wyczułem, znów nuty słodowe, delikatnie gorzką czekoladę, karmel, a dopiero później cytrusy i te „leśne” smaki z chmielu. Goryczka niby jest wysoka – 120 IBU, ale jakoś tego nie wyczułem.

Ciekawe… to co ja znalazłem w tym piwie, prawie wcale nie pokrywa się z innymi recenzjami. Owszem, zdarzało mi się czuć w piwie inne rzeczy, niż opisywane przez znajomych, ale nigdy do takiego stopnia. Faktem jest, że nie jest to pierwsza warka, a większość recenzji opierała się właśnie o nią, ale nie wydaje mi się możliwe, żeby aż tak browar zmienił recepturę. Może swoje już przeleżało na półce? Może coś po prostu poszło nie tak przy produkcji?

Szczerze, to liczyłem na znacznie więcej, a otrzymałem średnie Rye IPA. Nie mówię, że niedobre – przyjemne, ale liczyłem na urwanie czegoś, a tym czasem urwania zabrakło.