Kord – browar Jan Olbracht

Wyjątkowe piwo, bo i okazja nie byle jaka! Otóż, to stała się rzecz wielka… TAKIE piwo trafiło pod marketowe dachy! I to wcale nie pod dach „Piotra i Pawła” (czy innych delikatesów udających markety), ale do Intermarche – market, który jest w miejscowościach, w których mieszka kilkanaście tysięcy ludzi (w Opolu go nie ma!). Tym „TAKIM” piwem jest Kord z browaru Jan Olbracht czyli połączenie English Barleywine i belgijskiego Quadrupla – nazwali to Quintuple, ewentualnie po polsku… Pięćdrupel (?!). Mniejsza o nazwy, ważne jest samo piwo, a tu jest bardzo dobrze! Śmiało mogę zaryzykować stwierdzenie, że to piwo zasługuje na miano Sztosa! Jak się trochę ułoży (na szczęście mam dwie butelki!) ma szanse być piwem wybitnym!

Rejbel – Pracownia Piwa

Kolejne piwo z Pracowni Piwa. Tym razem wziąłem się za styl, za którym jakoś specjalnie nie szaleję – English IPA. W zasadzie to nie wiem, co podkusiło mnie, żeby wziąć to właśnie piwo. Może dobre wspomnienia, po poprzednich piwach z tego browaru? Może chęć przekonania się czy aby na pewno ten styl, to nie moje smaki? W każdym razie zbuntowałem się przeciw samemu sobie i sięgnąłem po Rejbela.

Rejbel - Pracownia Piwa
Rejbel – Pracownia Piwa

 

Chmiele: Admiral, Bramling cross, Styrian goldings

Słody: jęczmienny,pszeniczny, karmelowy

Ekstrakt: 14%

Alkohol: 6,5%

IBU: 62

 

 

Kolor ciemnozłoty, mętny – piwo jest niefiltrowane.

Piana raczej grubo pęcherzykowa, nietrwała.

W zapachu owocowo i lekko korzennie. Czuć czarną porzeczkę, trochę pomarańczy, gdzieś w tle delikatny zapach kwiatowy. Zapach słodki, przełamany korzennymi i ziołowymi aromatami – przyjemny!

Wysycenie jest bardzo niskie.

W smaku… no właśnie, smaku jakby mi odrobinę brakowało. Da się wyczuć smak ziół i delikatny smak korzenny. Przez cały czas czuć goryczkę, która jest na całkiem niezłym poziomie – pozostawia po sobie kwiatowy posmak, ale nie jest zalegająca i nie męczy. Ciekawe jest to, że smak tego piwa kojarzy mi się z lasem – jakby lekko sosnowy.

Przyznam, że biorąc je z półki trochę się bałem, bo English IPA nie jest moim ulubionym stylem. Nie mogę powiedzieć, żeby piwo było nie dobre, ale też nie mogę powiedzieć, żeby mnie zachwyciło. Jego smak jest dokładnie taki, na jaki się nastawiałem – oznacza to, że jest zgodny ze stylem. Czuć wszystko to, co oferują angielskie odmiany chmielu i jeśli tylko ktoś lubi ten smak, to na pewno się nie zawiedzie.

Pomimo tego, że nie przepadam za angielskimi IPAmi, to Rejbel zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Pierwsza moja myśl, po wypiciu ostatniego łyka, była: „Szkoda, że już się skończyło”.

 

Lupulina – Browar Jana

Poprzednie piwo z Browaru Jana, które piłem – Hopok, wspominam bardzo miło – owocowe i przyjemne. Teraz na tapecie mam piwo w stylu English IPA – chmielone angielskimi odmianami chmielu – tymi bardziej tradycyjnymi. Biorąc je z półki, miałem nadzieję przypomnieć sobie naszą (moją i żony) spontaniczną podróż do Wielkiej Brytanii i tamtejsze piwa…

Sama nazwa piwa też jest ciekawa – lupulina jest środkiem ziołowym pozyskiwanym właśnie z chmielu, który w odpowiednich dawkach działa uspokajająco i nasennie, a co gorsza… obniża popęd płciowy(!)… hmm…

Lupulina - Browar Jana
Lupulina – Browar Jana

Chmiele: Progress, Admiral, Goldings Fuggles, Styrian Golding

Słód: Pale Ale

Ekstrakt: 14%

Alkohol: 6,2%

IBU: 48

 

 

Piana biała, średnio i grubo pęcherzykowa, średnio trwała, zostawia na piwie coś w rodzaju kapturka.

Kolor złoty, głęboki, opalizujący – piwny!

W zapachu… hmm… szczerze… po piwie, w którym widzę TE trzy litery – „IPA” nastawiam się na jakieś owoce, lasy, itp. A tu, nic takiego nie ma! Trzeba więc trochę poszukać – okazało się, że charakterystyką tych odmian chmielu jest aromat korzenny, przyprawowy…. i to jest! Trochę korzeni (nie, nie wiem jakich! 😛 ), dość sporo przypraw! Na pewno pieprz… hmm… gałka muszkatołowa (?), zioła. Ciekawe, bo moje pierwsze skojarzenie, to było… Mon Cheri (jakaś wiśnia w czekoladzie (?)… ale bardziej zapach samej czekoladki)… zastanawiam się, z czego to 😉
Zapach jest intrygujący, tajemniczy, ciekawy, choć nie za mocny. Po ogrzaniu robi się lekko alkoholowy.

Wysycenie – powtórzę to, co przy Hopoku – zbyt wysokie.

W smaku – Na początku wydaje się, że nie ma w nim nic szczególnego. Dopiero kolejne łyki zaczynają odsłaniać jego naturę. Mocniej czuć korzenie, za to lżej przyprawy – choć pieprz ciągle na wierzchu. Do tego delikatnie słodowe. Ciągle jednak zapach jest znacznie ciekawszy niż smak. Mało goryczkowe, jak dla mnie.

Piwo złe nie jest, ale angielskich piw raczej sobie nie przypomniałem dzięki niemu. Jeśli ktoś woli smaki korzenne i tradycyjne odmiany chmielu, to jest to propozycja dla niego, ja jednak wolę chmiele nowofalowe, które idą bardziej w owocowe i leśne smaki.

Czy lupulina mnie uśpiła? Chyba nie… choć na pewno nie zadziałała pobudzająco… if you know what I mean 😉