Pony Express – browar Faktoria

Pony Express z browaru Faktoria, to American Wheat – styl piwny, do którego powoli się przekonuję. I to chyba jest jedną z tych najpiękniejszych rzeczy w piwnej rewolucji. Zanim zacząłem się tym interesować „na poważnie”, zarzekałem się, że piwa pszeniczne, są beznadziejne i zupełnie nie dla mnie. Tymczasem dzięki browarom rzemieślniczym mogę odkrywać świat piwa i już wiem, że nie można z góry zakładać, że któryś styl piwny nie jest dla mnie.

Film nagrywałem po 12 godzinach ciężkiej tyry i to chyba widać i słychać.

Deadwood – browar Faktoria

Osoby, które czytają mój blog od początku, wiedzą, że to co najbardziej lubię w piwnej rewolucji, to różne wariacje na temat stylu IPA, a jeśli do tego dojdzie przedrostek „duble”, albo „imperial” to zaglądam do butelki, z tym większą ochotą. Deadwood z browaru Faktoria uwarzone zostało w stylu duble black IPA. Mówiąc po polsku – mocna, ciemna IPA – czegóż chcieć więcej? Na etykiecie możemy przeczytać, historię miasta o nazwie Deadwood, w którym na początku rządziło bezprawie i wszystko co najgorsze, żeby po jakimś czasie zmienić się w cichą i spokojną mieścinę. Ciekaw jestem, do którego momentu w historii miasteczka Deadwood nawiązuje to piwo.

Deadwood - Faktoria
Deadwood – Faktoria

 

Słody: pilzneński, Pale Ale, karmelowe, słody ciemne

Chmiele: Mosaic, Centennial, Citra, Cascade

Dodatki: Cukier

Ekstrakt: 17,5%

Alkohol: 8%

IBU: 80

 

Piana dość trwała, wyraźnie beżowa, drobno pęcherzykowa – ładna.

Kolor praktycznie czarny, nieprzejrzysty. W przewężeniu widać brunatne refleksy.

W zapachu, bardzo wyraźnie czuć cytrusy – głównie grapefruit. Po ogrzaniu wychodzą delikatne aromaty słodu. Ogólnie, bardzo przyjemne.

Wysycenie raczej niskie.

W smaku, pierwsze co czuć to bardzo wyraźna goryczka. Do tego cytrusy i znów grapefruit. Po chwili do głosu dochodzą ciemne słody (kawa?) i delikatny karmel. Goryczka jest długa, choć lekko ściągająca, pozostawiająca kwiatowy posmak. Piwo jest bardzo treściwe i sprawia wrażenie gęstszego. Dzięki temu smak jest niezwykle głęboki i ciekawy. Co ciekawe, zupełnie nie wyczułem alkoholu w smaku, co przy 8% nie było takie oczywiste.

Jak dla mnie piwo bardzo ciekawe. Pomimo kilku drobnych wad, niezwykle pijalne i tak po prostu, smaczne. Jedno z tych, które będę ciepło wspominał i do których gorąco zachęcał.

Odpowiadając na pytanie z pierwszego akapitu: Na pewno nie jest nudne! Jest zadziorne i nieprzewidywalne jak miasteczko Deadwood w czasach swojej świetności!

Alcatraz – Browar Faktoria

Alcatraz z browaru Faktoria. To piwo zostało mi polecone przez właściciela zaprzyjaźnionego sklepu. Jest to American Barley Wine – czyli wino jęczmienne z dodatkiem amerykańskich chmieli. Miałem kiedyś okazję pić już piwa z tego stylu, choć nigdy całej butelki. Byłem do niego nastawiony dość sceptycznie – wydawało mi się zawsze zbyt słodkie i zbyt słodowe, a tym czasem u zarania Piwnej Rewolucji stoją piwa wysoko chmielowe, o owocowych aromatach, których goryczka, jest nie do przyjęcia przez niewprawne kubki smakowe – przynajmniej tak mi się zawsze wydawało!

Alcatraz - Browar Faktoria
Alcatraz – Browar Faktoria

 

Chmiele: Columbus, Cascade, Chinook, Motueka, Palisade

Słody: Pilzneński, Pale Ale, Karmelowe

Ekstrakt: 20,1%

Alkohol: 9,2%

IBU: 100

 

 

W kolorze ciemno miedziane, przejrzyste. Pod światło pojawia się rubinowa opalizacja.

Piana średnio i grubo pęcherzykowa, beżowa, raczej mało trwała, ale na piwie cały czas coś pozostaje.

W zapachu wyraźnie czuć nuty słodowe i karmelowe. Do tego rodzynki, a w tle inne bakalie. Faktycznie kojarzy się z z dobrym winem – bardzo ciekawy, intrygujący wręcz!

Wysycenie jest niskie.

W smaku pierwsze co czuć, to spora wytrawność. Kiedy już przyzwyczaimy podniebienie do niej, czujemy że smak słodu w zasadzie dominuje nad innymi. Smak rodzynek i bakalii jest przykryty przez alkohol. O ile jednak daje to efekt rozgrzewania, to nie jest piekący, ani gorący – jest taki „w sam raz”. Piwo wydaje się być gęste, co przy 20,1% ekstraktu wcale nie dziwi. Przy tym wszystkim jest dość gładkie na języku i w gardle – prawie aksamitne. Goryczka jest na dość wysokim poziomie – to dobrze, bo równoważy słodycz, która też jest całkiem wysoka. Sprawia też wrażenie, jakby była lekko kwiatowa (lepiej byłoby napisać – Estrowa, ale miało być bez trudnych słów 😉 ). W posmaku pozostają rodzynki i lekka goryczka, ale nie taka ściągająca, tylko bardzo przyjemna.

American Barley Wine, to niewątpliwie piwo degustacyjne. Całą paletę smaków, które oferuje można odkryć w pełni, dopiero przy powolnej degustacji, kiedy możemy mu poświęcić odpowiednio dużo uwagi.

Sam styl jest ciekawy, a Alcatraz, jest jego dobrym odpowiednikiem. Mogłem w nim znaleźć wszystko to, co ABW ma do zaoferowania, jednocześnie nie znajdując nic, do czego mógłbym się przyczepić.

Alcatraz to bardzo dobry przedstawiciel stylu. Choć będzie ciężki dla kogoś, kto nie wszedł w pełni w świat piwnej rewolucji.