Hop(e)less – Opolfest 2017

Miała być piwna degustacja, okraszona wspomnieniami z Opolfestu 2017, a tymczasem wyszedł kolejny film z serii Hop(e)less. 

O tegorocznej edycji Festiwalu Piwa, Wina i Sera w Opolu mógłbym mówić długo i (niestety) niewiele byłoby miłych słów… 

Choć były momenty naprawdę miłe – poznawanie piwowarów, rozmowy z nimi i ogólnie bardzo fajna atmosfera – to całokształt imprezy był bardzo słaby. Do wspomnień skłoniła mnie degustacja piwa Miodowe z browaru Doctor Brew. Otwierałem ze strachem (if you know what I mean! 😉 ), ale obyło się bez ofiar w ludziach i sprzęcie 😉

Hefe-Weizen własnej produkcji

Jedna z bardziej nietypowych degustacji. 
Nie dość, że wybitnie nieobiektywna – w końcu próbuję własne piwo!
To jeszcze w plenerze!
W dodatku opowiadam o dwóch bardzo istotnych (dla mnie) rzeczach:

  1. Tolk – Folk, który już trwa, a na którym ja pojawię się w środę rano.
  2. 4. Opolfest – Festiwal Piwa, Wina i Sera, którego miało nie być, a będzie! W dodatku z moim udziałem! 

Zapraszam serdecznie!

Icek & Icek – Piwoteka i Golem

Kolejna z tych degustacji, na które czekałem od kiedy zobaczyłem to piwo na półce w sklepie. I jedna z niewielu, które nagrałem, choć już miałem okazję próbować to piwo, w innych okolicznościach. 

Dla mnie, to było najlepsze piwo 8. Wrocławskiego Festiwalu Dobrego Piwa – Icek & Icek powstałe ze współpracy browarów Golem i Piwoteka, to imperialna IPA z owocami derenia.

 

Socho IPA – browar Socho

Dziś rozpoczął się 8. Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa. Sam wybieram się tam jutro (w sobotę), a tymczasem coś na pobudzenie kubków smakowych. Sięgając po to piwo miałem ochotę na coś prostego i niewymagającego… i to właśnie dostałem! Przy okazji całkiem dobre piwo!

Hop(e)ful vol. 2 – przemyśleń kilka o Opolfest

Jak większość z was zapewne wie, w zeszły weekend odbyła się trzecia edycja Festiwalu Piwa, Wina i Sera Opolfest. Nie mogłem tego odpuścić i już dużo wcześniej zaplanowałem, że tam będę… oczywiście z planów niewiele wyszło… ale się udało! Parafrazując wieszcza: I ja tam z nimi byłem piwo piłem, a com widział i słyszał w filmie umieściłem. Do tego wkradła się „degustacja” Barda z browaru Profesja i tak oto mamy drugi film z serii Hop(e)ful.

Wydaję mi się, że parę faktów mogłem pomieszać… ale proszę o ewentualne sprostowanie 😉

Hop(e)ful – Woodstockowe wspomnienia + piwna degustacja

Po tygodniowej przerwie od nagrywania, wracam z nową serią, w której nie będzie narzekania! Będzie za to cała masa pozytywnych emocji, wspomnień i moich wrażeń. W pierwszej części, wspomnienia z 22. Przystanku Woodstock, a do tego piwna degustacja. Tym razem w szklance piwo powstałe z kooperacji browarów Kingpin i Pracownia Piwa – Till Dawn India Pale Ale

 

7. Festiwal Dobrego Piwa

W piątek miałem okazję wziąć udział w największym festiwalu piwnym w Polsce. 7. Festiwalu Dobrego Piwa we Wrocławiu. 400 różnych piw na kranach i 800 w butelkach! Dobre jedzenie, muzyka i warsztaty piwowarskie… czego chcieć więcej?

Wystawcy
Wystawcy

Takie były zapowiedzi, a jak było naprawdę?

Na wrocławskim stadionie pojawiiliśmy się w piątek, niedługo po rozpoczęciu festiwalu („pojawiliśmy”, bo pojechałem tam z żoną i kumplem). Na początku więcej było wystawców niż odwiedzających, ale tak jest zawsze. Z czasem, ludzi przybywało, rozgrzewała się też festiwalowa scena.

 

 

Dzięki apce na telefon, wiedziałem dokładnie, jakie piwa będą na kranach i mogłem wcześniej zaplanować, których spróbuję (400 piw, nawet w trzy dni, bym nie ogarnął 😉 ). Kolejną rzeczą, którą miałem w planach, były warsztaty z degustacji piwa prowadzone przez Pawła Leszczyńskiego – przewodniczącego mazowieckiego oddziału PSPD (Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych) i organizatora Warszawskiego Festiwalu Piwa. Warsztaty były przeznaczone raczej dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę w świecie piwa i nie dowiedziałem się może, zbyt wielu nowych rzeczy. Zawsze jednak warto posłuchać kogoś bardziej doświadczonego, kto o swojej pasji lubi i potrafi opowiadać.

Warsztaty
Warsztaty

Przy wyborze piw do degustacji, pierwszym kryterium jakie zastosowałem, było to, aby nie były one dostępne w okolicznych sklepach (dzięki temu odpadło jakieś 75% piw), co do reszty, to wybrałem kilka tych, które obiecywały najwięcej. Na mojej liście znalazły się więc, takie piwa jak: Kazimierz z browaru Artezan (żytni porter leżakowany w beczkach po burbonie – lany tylko na festiwalach), The Dealer z browaru Brokreacja (piwo, które miało swoją premierę), czy choćby My Name is IBU (piwo uwarzone na festiwal Beer Geek Madnes, na który bardzo chciałem jechać, jednak powstrzymały mnie obowiązki zawodowe) – tu również Brokreacja . Dałem się też porwać atmosferze i kilku piw spróbowałem spontanicznie. Tu warto wspomnieć o Cycuchu Janowickim z browaru Miedzianka, który był nalewany z kolumny, w której były owoce. Było więc „filtrowane” przez cytrusy – taka ciekawostka.

 

 

Ze wszystkich tych piw najlepiej zapamiętałem trzy:

Degustacje
Degustacje

Kazimierza – porter, który zniewalał bogactwem aromatów (od czekolady, karmelu, przez kawę, skórkę od chleba, aż do nut waniliowych z beczek po burbonie). W smaku też było nieźle – czekolada, karmel, kawa i skórka od chleba, jednak smak był znacznie bardziej delikatny niż zapach. Zdecydowanie zapach, to było to, co w tym piwie zniewalało.

Cycucha Janowskiego – po pierwsze za nazwę 😉 , po drugie za sposób nalewania… tak, wiem, że to gadżet i ktoś mógłby powiedzieć, że sok z owoców rozwodni to piwo i zrobi oranżadę… ale mi się to podobało. Trzecie to aromaty. Kolejne piwo, które mógłbym wąchać godzinami. Tutaj cytrusy (w każdej odmianie) w takiej ilości, że można by tym obdzielić niejedną warkę! W smaku, faktycznie taka, trochę oranżada, ale bardzo przyjemna i orzeźwiająca.

Właśnie tak wyglądały te krany. Zdjęcie dzięki uprzejmości browaru Miedzianka
Właśnie tak wyglądały te krany. Zdjęcie dzięki uprzejmości browaru Miedzianka 

My name is IBU – No tutaj zagrało wszystko! Przede wszystkim aromaty. Wyraźnie cytrusowe z nutami sosnowymi. Bardzo przyjemny, świeży zapach! Do tego smak. Kiedy język już oswoił się z goryczką na poziomie… 1000 IBU (tak sami piwowarzy określają to piwo 😉 ), wyraźnie wyczuwałem cytrusy i lekko leśne i korzenne smaki. Patrząc ogólnie, to właśnie to piwo zrobiło na mnie największe wrażenie podczas festiwalu!

Jest jeszcze jedna rzecz, która podoba mi się w festiwalach: To, że nikt nie wmusza we mnie pół litrowych piw. Wszystkie, te które próbowałem, były lane po 0,2 albo 0,3 l . Dzięki temu, mogłem spróbować większej ilości piw, nie upijając się.

Jeśli chodzi o jedzenie, to na początku złapałem się za zapiekankę, która okazała się raczej średnia, ale za to na sam koniec, poszedł burger, który był naprawdę przyjemnym zakończeniem, wspaniałego dnia.

Stadion
Stadion