Hardcore IPA – BrewDog

Macie czasami tak, że wiecie, że coś powinno zostać zrobione, ale jakoś tak samo nie chce? Nie pytam o pracę, ale o hobby… takim hobby jest dla mnie własnie ten blog. I zdaję sobie sprawę z tego, że powinienem mu poświęcać więcej czasu, ale czasami się nie da… a czasami po prostu dopada mnie milion innych zajęć. Tak było i tym razem. Dwa dni zbierałem się do zrobienia tego wpisu.

  1. Degustacja nagrana (jak zwykle późnym wieczorem). „Opublikuję jutro!” – tak pomyślałem. Stworzyłem więc zaproszenie, które opublikowałem na moim Instagramie i Fanpage.
  2. Przyszło „jutro”, a ja zostałem wyciągnięty na zdjęcia w plener (zdjęcia to moja druga pasja, której dopiero się uczę). No ale film opublikować trzeba! „Wrzucę na YT i FB, a jutro napiszę na blogu!” – tak pomyślałem
  3. Przyszło kolejne „jutro”… i następne i następne. Mamy poniedziałek (4 dni później) i w końcu się ogarnąłem, że warto by było coś napisać… 

Browar Brewdog już gościł na blogu, ale piwa Hardcore IPA i Punk IPA od dawna są na mojej liście „must have!”. Przed wami jedno z nich – Hardcore IPA. 

Degustacja powstała dzięki sklepowi z dobrym piwem RETRO z Opola

27,5 RIS – dr Brew

Już kiedyś wspominałem, że piwa od „Doktorów” biorę jak chytra baba z Radomia… nie inaczej było z ich ostatnim piwem. Piwem wyjątkowym, ekskluzywnym i interesującym. 27,5 Russian Imperial Stout. Baaardzo ekstraktywne (27,5 w nazwie to nie przypadek 😉 ) w pięknej oprawie… a jak z zawartością?

27,5 Russian Imperial Stout – Doctor Brew

Black – Browar Mikkeller

Niedawno miałem urodziny, w związku z tym pozwoliłem sobie na wypad do Poznania, o którym już pisałem w innych notkach. Ale urodziny to też czas prezentów! Jednym z nich było… piwo! Mój szwagier wraz ze swoją dziewczyną postanowili mi sprezentować coś wyjątkowego. Tak oto w moje ręce trafił Black z Mikkellera. Pierwsze piwo zagraniczne i pierwszy RIS (Russian Imperial Stout) na blogu, a jednocześnie najmocniejsze piwo, jakie kiedykolwiek miałem okazję próbować. W swojej historii Black kilkukrotnie zmieniał recepturę, ten który ja mam, ma 15,7% alkoholu i leżakował w butelce około roku. Uwarzony został w Belgii przez Mikkellera w browarze De Proef Brouwerij.

Black - Mikkeller
Black – Mikkeller

 

Kilka rzeczy w tym piwie jest wyjątkowych: to, że użyto drożdży szampańskich, a nie browarniczych; to, że 15,7% alkoholu oznacza, że piwo ma około 35% ekstraktu, a to tylko początek jego historii.

Opis składu ogranicza się do stwierdzenia, że zawiera słód jęczmienny, jęczmień palony, cukier brązowy i zwykły, chmiel i drożdże szampańskie.

 

 

 

Piana jest beżowa, ciemna, bardzo trwała i wysoka.

W kolorze piwo jest praktycznie czarne, zupełnie nieprzejrzyste.

Pierwsze skojarzenie jakie miałem po powąchaniu tego piwa to… szampan. Do tego dochodzi zapach wiśni w czekoladzie, lekko czuć kakao. Zapach jest też dość mocno alkoholowy. Trochę rodzynek. Da się wyczuć nuty palonego słodu i karmelu. Aromat jest bardzo wyraźny i wyjątkowo złożony.

Wysycenie jest bardzo niskie… baardzo niskie. Nie ma co się dziwić, tak ekstraktywne piwa raczej nie bywają naturalnie mocno nasycone.

Już po pierwszym łyku czuć, że piwo jest bardzo gęste. Od razu rozchodzi się też przyjemne, alkoholowe rozgrzewanie. Nie jest to takie rozgrzewanie jak po wódce, bardziej jak po dobrym likierze.

W smaku wyraźnie czuć taką kwasowość, jaka jest w kawie – smak kawy też jest wyczuwalny, ale delikatnie. To co czuć wyraźnie, to wiśnie w czekoladzie, karmel i palone słody. Przy tym wszystkim piwo jest dość słodkie.

Jeszcze długo po przełknięciu pozostaje wyraźny posmak, w którym czuć słodycz, lekką kwasowość, kawę i karmel… to wszystko czuć jeszcze długo po przełknięciu ostatniego łyka.

Podobnie, jak w przypadku aromatu, tak i w smaku jest bardzo wiele składowych – tak złożonego piwa to chyba jeszcze nie piłem!

Zdecydowanie udany prezent! Raz jeszcze dziękuję Justynie i Michałowi, od których otrzymałem to piwo. 🙂

Pomimo tego, że Stout nie jest moim ulubionym stylem, to nie mogę nie docenić Blacka. Jest w nim coś co każe wziąć kolejny łyk, coś co sprawia, że chce się przy nim spędzić długie godziny, szukając tego wszystkiego co jest w nim ukryte.