Big Chmielowski – Pracownia Piwa

Nie wiem, czy jest bardziej pokręcony film, który zrobiłby na mnie tak pozytywne wrażenie jak „Big Lebowski” w reż. braci Coen. Poziom absurdu jest dokładnie taki jak lubię! A styl samego Kolesia, doprowadził do założenia religii zwanej dudeizmem (nie ma to jednak nic wspólnego z Prezydentem! 😉 ). Big Chmielowski z Pracowni Piwa, bo to właśnie stąd te skojarzenia, to lekka APA, wprost idealna, aby powrócić w ramiona piwnego kraftu, po tak długiej przerwie. 

900! – Pracownia Piwa

Kolejne jubileuszowe piwo z browaru Pracownia Piwa. To już 900! 

Tym razem postawili na New England DIPA. 

Tona chmielu i płatki owsiane – gładko i bardzo owocowo! Na to liczę!

400! – Pracownia Piwa

Dziś dzień piwowara… a ja w robocie! Ale film jest! W dodatku piwo uwarzone jako celebracja pracy piwowarów z Pracowni Piwa – 400! Imperial IPA Equinox, Mosaic.

Powiem tylko tyle – pyszne są te farfocle!

Hop(e)ful – Woodstockowe wspomnienia + piwna degustacja

Po tygodniowej przerwie od nagrywania, wracam z nową serią, w której nie będzie narzekania! Będzie za to cała masa pozytywnych emocji, wspomnień i moich wrażeń. W pierwszej części, wspomnienia z 22. Przystanku Woodstock, a do tego piwna degustacja. Tym razem w szklance piwo powstałe z kooperacji browarów Kingpin i Pracownia Piwa – Till Dawn India Pale Ale

 

Róg Brackiej – Pracownia Piwa

Na dzisiejszy wieczór miałem w planach degustację innego piwa. Okazało się jednak, że ma wadę i nie da się go wypić. W związku z tym sięgnąłem po tzw. żelazne rezerwy i wyłowiłem Róg Brackiej z Pracowni Piwa. Pierwsze moje skojarzenia z tą nazwą to piosenka Grzegorza Turnaua – „Bracka”. W piosence tej, na ulicy Brackiej padał deszcz, a jak będzie z tym piwem? Czy okaże się smutne? Moje dotychczasowe doświadczenia z tym browarem pozwalają mi zaryzykować stwierdzenie, że na pewno nie!

Róg Brackiej - Pracownia Piwa
Róg Brackiej – Pracownia Piwa

 

Chmiele: Citra, Chinook, Sorachi Ace, Tomahawk

Słody: jęczmienny i pszeniczny

Ekstrakt: 12%

Alkohol: 5,2%

IBU: 33

 

 

Kolor bardzo jasny – piaskowy. Piwo jest mętne – niefiltrowane.

Piana pojawiła się na chwilę przy nalewaniu i prawie od razu znikła.

W zapachu bardzo przyjemnie. Tak, wiem, że powtarzam to przy piwach z Pracowni Piwa za każdym razem, ale co mam napisać, skoro tak właśnie jest? Czuć wyraźnie ananasa, jakby lekko przełamanego zapachem cytryny. Do tego słodki aromat kokosa! Biorąc pod uwagę aurę za oknem, to ta odrobina słońca z aromatu jest jak najbardziej wskazana!

Wysycenie jest niskie.

W smaku jest bardzo lekkie. Znacznie mniej intensywne niż w zapachu. Na pierwszym planie czuć kokos, który jest delikatnie złamany cytrusami. Wyraźnie zaznaczony jest też słód pszeniczny – jak dla mnie, może odrobinę zbyt wyraźnie. Goryczka jest niska – myślę, że doskonale spełnia założenia głównego piwowara, aby było to piwo lekkie i orzeźwiające.

Nie jest to może najlepsze piwo z Pracowni Piwa, które miałem okazję pić, ale niewątpliwie jest bardzo dobre. Jest jednym z tych piw, które doskonale sprawdzą się w upalne dni.

Z czystym sumieniem mogę je polecić każdemu, nawet tym, którzy nie wczuli się jeszcze w klimat piwnej rewolucji i na co dzień popijają piwa z wielkich koncernów. Może to właśnie dzięki temu piwu ktoś będzie mógł powiedzieć: „to pierwszy dzień z reszty mojego życia” 😉

Jeśli o mnie chodzi to piwo odniosło nieco inny skutek… puściłem sobie całą playlistę Grzegorza Turnaua i ciężko mi wyłączyć komputer 😉

Rejbel – Pracownia Piwa

Kolejne piwo z Pracowni Piwa. Tym razem wziąłem się za styl, za którym jakoś specjalnie nie szaleję – English IPA. W zasadzie to nie wiem, co podkusiło mnie, żeby wziąć to właśnie piwo. Może dobre wspomnienia, po poprzednich piwach z tego browaru? Może chęć przekonania się czy aby na pewno ten styl, to nie moje smaki? W każdym razie zbuntowałem się przeciw samemu sobie i sięgnąłem po Rejbela.

Rejbel - Pracownia Piwa
Rejbel – Pracownia Piwa

 

Chmiele: Admiral, Bramling cross, Styrian goldings

Słody: jęczmienny,pszeniczny, karmelowy

Ekstrakt: 14%

Alkohol: 6,5%

IBU: 62

 

 

Kolor ciemnozłoty, mętny – piwo jest niefiltrowane.

Piana raczej grubo pęcherzykowa, nietrwała.

W zapachu owocowo i lekko korzennie. Czuć czarną porzeczkę, trochę pomarańczy, gdzieś w tle delikatny zapach kwiatowy. Zapach słodki, przełamany korzennymi i ziołowymi aromatami – przyjemny!

Wysycenie jest bardzo niskie.

W smaku… no właśnie, smaku jakby mi odrobinę brakowało. Da się wyczuć smak ziół i delikatny smak korzenny. Przez cały czas czuć goryczkę, która jest na całkiem niezłym poziomie – pozostawia po sobie kwiatowy posmak, ale nie jest zalegająca i nie męczy. Ciekawe jest to, że smak tego piwa kojarzy mi się z lasem – jakby lekko sosnowy.

Przyznam, że biorąc je z półki trochę się bałem, bo English IPA nie jest moim ulubionym stylem. Nie mogę powiedzieć, żeby piwo było nie dobre, ale też nie mogę powiedzieć, żeby mnie zachwyciło. Jego smak jest dokładnie taki, na jaki się nastawiałem – oznacza to, że jest zgodny ze stylem. Czuć wszystko to, co oferują angielskie odmiany chmielu i jeśli tylko ktoś lubi ten smak, to na pewno się nie zawiedzie.

Pomimo tego, że nie przepadam za angielskimi IPAmi, to Rejbel zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Pierwsza moja myśl, po wypiciu ostatniego łyka, była: „Szkoda, że już się skończyło”.

 

100 – Pracownia Piwa

Kolejne piwo z Pracowni Piwa, choć według chronologii to powinno być jako pierwsze. „100″ – czyli piwo uwarzone z okazji setnej warki w browarze…. dawno dawno temu 😉

Wznowili jego warzenie i jedna buteleczka wpadła w moje ręce! Poprzednie ich piwa wspominam bardzo dobrze, ciekawe jak będzie tym razem? „100” jest piwem w stylu Imperial Black IPA, czyli mocne, ciemne IPA… nastawiłem się więc na dość ekstremalne doznania – z jednej strony ciemne słody i smak czekoladowy, a z drugiej wyraźne owoce i goryczka z chmielu… brzmi kusząco!

100 - Pracownia Piwa
100 – Pracownia Piwa

Chmiele: Amarillo, Centennial, Citra, Chinnok, Pacifica, Polaris, Simcoe, Summer, Wakatu

Słody: Jęczmienny, Pszeniczny, Special B, Carafa Special II, Czekoladowy

Ekstrakt: 18%

Alkohol: 7,5%

IBU: 105

 

Piwo degustowałem u znajomych… jak się okazało mają szklankę, która może całkiem nieźle, nadać się do tego celu! 😉 Ale lepsze jest to, że na tej szklance było logo jednego z koncernowych piw… na szczęście tylko z jednej strony! 😉

Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne! Piwo ciemne, w zasadzie czarne, zupełnie nie przejrzyste.

Piana średnio i grubo pęcherzykowa, szybko opadła, choć cały czas była „czapka” na piwie.

W zapachu… no tu się dzieje! Najpierw czekolada z kawą, zaraz po tym owoce egzotyczne i cytrusy (jakieś mango, może pomarańcza i cytryna z limonką), gdzieś na dalszym planie delikatna żywica… połączenie tych zapachów, jest bardzo intrygujące!

Wysycenie jest niskie. Mogłoby być nieco wyższe. Choć to pewnie dzięki temu piwo wydaje się być takie „gładkie”, ułożone, wręcz aksamitne.

W smaku – podobnie jak w zapachu! Najpierw wyraźna czekolada deserowa (z odrobiną kawy), a zaraz po tym czuć owoce! Chmielu nie żałowali i to się czuje! Owoce egzotyczne na czele z mango i cytrusy. W pierwszym momencie połączenie tych smaków wydaje się dziwne, ale po kilku łykach zaczyna się czuć je wszystkie i to, w jaki sposób się łączą. Do tego wszystkiego piwo jest lekko kwaskowate.

Goryczka jest spora. Dla mnie w sam raz! Nie męczy, ale z każdym łykiem podkreśla charakter tego piwa!

Kiedyś pisałem, że piwa ciemne nie są moim ulubionym stylem… takie piwa jak „100” pokazują mi… jak bardzo się mylę! 😉 Bardzo ciekawe piwo!

Choć jeśli miałbym je porównywać z innymi, to przyznam, że były takie ich piwa, które mi bardziej smakowały 😉

„22” – Pracownia Piwa

Enigmatyczna nazwa, ale jeśli popatrzeć na inne piwa z krakowskiej Pracowni Piwa i na kilka faktów z jego warzenia, nazwa przestaje dziwić. W historii PP zdarzały się już piwa takie jak „100”, „200”, „300” i „400”, były to piwa specjalne, warzone z okazji uwarzenia poszczególnych warek w browarze. Numeryczne nazwy są więc w Pracowni od dawna. Jeśli chodzi o piwo „22” to sprawa jest nieco bardziej skomplikowana.

22 - Pracownia Piwa
22 – Pracownia Piwa

Chmiele: Amarillo, Cascade, Centennial, Citra, Equinox, Mosaic, Pacifica, Simcoe,Tomahawk, Waimea

Słody: Jęczmienny, Pszeniczny

Dodatki: zest (kolorowa część skórki) z owoców cytrusowych

Ekstrakt: 22 %

Alkohol: 10,5 %

IBU: 220 !!!

 

Już po ekstrakcie można zauważyć dlaczego taka nazwa, dodatkowo na stronie PP można wyczytać:

Piwo zostało uwarzone 22 grudnia, początkowy ekstrakt wyniósł 22 i celowaliśmy w 220 IBU. Użyliśmy 22 dawek chmielu podczas całego procesu tworzenia tego piwa.

„22” nasuwało się więc samo 😉

Jeśli chodzi o piwo:

W kolorze jasne i klarowne.

Piana drobna, średnio trwała, zostawiła ładną „czapkę” na powierzchni piwa.

W zapachu… no tu się dzieje bardzo dużo! 😉
Na pierwszym planie cytrusy! Wyraźnie czuć owoce – przyjemny, świeży zapach. Po głębszym wciągnięciu powietrza można wyczuć delikatny zapach drożdżówki (?). Na koniec zostaje alkohol – drażni nos, przy bardzo głębokim wdechu, może być nieprzyjemny.

W smaku… oj tu moja żądza goryczy została w pełni zaspokojona! 😉
Jeden z moich kolegów, jak przeczytał na etykiecie „220 IBU”, powiedział tylko: „Pijesz to sam!”
Pomimo naprawdę olbrzymiej goryczki, nie jest ona męcząca, nie zalega. Jest taka, jaka być powinna. Niewprawne gardła ostrzegam – jest moc!
Ale poza goryczką czuć owoce! Bardzo wyraźne cytrusy, nie wiem czy większą zasługę w tym ma chmiel, czy raczej ten zest, ale jest dobrze! Czuć też lekką słodycz – jak dla mnie odrobinkę zbyt mocną. Po ogrzaniu wychodzi alkohol – 10,5 % robi swoje.

Piwo jest w butelce 0,3l – idealne do degustacji!

Ogólnie piwo jest MEGA ciekawe! Jeśli ktoś lubi dostać w twarz chmielem, to na pewno się nie zawiedzie. Jeśli jednak porównywać je z innymi, to chociażby „400” podeszła mi znacznie bardziej.