Forbidden Planet – Raduga

Degustacja nagrana kilka dni temu i opublikowana z lekkim opóźnieniem, ale tak to już czasem bywa. W każdym razie piwo wspominam bardzo dobrze! 
Imperialna IPA z browaru Raduga – Forbidden Planet!

Słody: jęczmienny, pszeniczny

Chmiele: Magnum, Centennial, Citra, Mosaic, Simcoe

Ekstrakt: 19%

Alkohol: 8,4%

Trapeze – Raduga

To piwo miałem degustować w Muzeum Wsi Opolskiej podczas ostatniego warzenia, które miałem przyjemność tam prowadzić. Niestety czasu jakoś nie było i wróciłem z nim do domu… 

Szczerze, to sceptycznie patrzę na piwa z dodatkiem soków… a tutaj mamy sok z marakui… ale samo piwo ma bardzo dobre recenzje. Czas więc samemu spróbować! 

Trapeze – Passion fruit Wheat z browaru Raduga

Kings of the sun – Browar Raduga

W związku z tym, że marzec, po raz kolejny spłatał nam figla – w końcu „w marcu, jak w garncu”, postanowiłem zrobić coś, żeby przyciągnąć trochę słońca. Sięgnąłem więc po Kings of the sun z browaru Raduga. Przyciągnęła mnie zarówno nazwa, jak i styl tego piwa. Mam nadzieję, że uda mi się odpędzić ten śnieg i chmury!

Kings of the sun - Raduga
Kings of the sun – Raduga

 

Chmiele: Pacifica, Waimea, Green Bullet

Słody: Jęczmienny, Pszeniczny

Ekstrakt: 16%

Alkohol: 6,5%

IBU: 70%

 

 

Pierwsze wrażenie, to tak zwane mieszane uczucia. Projekt etykiety bardzo ładny, ale jej naklejenie już nie! Jest krzywo, i pełno pęcherzyków, jakby były ręcznie klejone.

Kolor złoty, opalizujący (piwo jest niefiltrowane).

Piana z pęcherzyków o różnej grubości, od malutkich, jak z azotu, aż do grubych, szybko pękających. Ogólnie dość trwała.

W zapachu wyraźnie czuć to cytrusy złamane nutami przypraw (głównie pieprzu) i kwiatów. Początkowo myślałem, że zapach kwiatów to pochodna pracy drożdży, ale poczytałem o chmielach użytych do tego piwa i jeden z nich, takie własnie aromaty daje. Zapach jest dość ciężki, ale całkiem przyjemny. Jedyne co mi przeszkadzało, to zapachy słodowe – wydają się być takie słodkie i lekko zamulające.

Wysycenie jest średnio niskie.

W smaku na pierwszym planie jest… pieprz i inne przyprawy. To sprawia, że jest lekko rozgrzewające. Kolejną rzeczą jest dość wyraźna kwiatowa goryczka. Dopiero przy kolejnych łykach można wyczuć owoce – cytrusy, słodką pomarańczę i mandarynki (?). Piwo jest bardzo wytrawne. Goryczka jest na dość wysokim poziomie – trochę zalegająca. Po ogrzaniu, zaczynają wychodzić smaki słodowe (nie mylić ze słodkimi!). Nie jest złe – Jest pijalne.

Biorąc to piwo ze sklepowej półki liczyłem na powrót lata. Jego smak i to rozgrzewanie, bardziej kojarzyły mi się jednak z początkiem jesieni, kiedy pierwsze deszcze zaczynają nas wszystkich wpędzać w depresję, a my szukamy czegoś przy czym można spędzić czas pod kocem, szukając choćby odrobiny ciepła.