Black Hill Stout – The Friday Beer

Dziś jest dzień św. Patryka! Narodowe święto… Irlandii! Czyż nie jest to doskonały powód do napicia się dobrego piwa?!
Irlandię znamy z kilku powodów: taniec (tak, myślę o tych podskokach, które sam swoją drogą bardzo lubię!), zielona wyspa (każdy interpretuje jak chce 😉 ), Guinness! 

Czemu więc przyjęło się, że w tym dniu pijemy jakieś zielone g… coś?! Marketing! W dodatku amerykański… faktem jest, że kolor tego święta to właśnie zieleń, ale nie w piwie! Na głowie, ubraniu, butach… gdziekolwiek! Ale na pewno nie w piwie! Irlandczycy świętują szklaneczką whiskey, albo Guinnessa… a jak dobrze wiemy Guinness to stout – z kolorem zielonym niewiele ma wspólnego! 

Ja co prawda nie o Guinnessie, ale o stoucie, a przy okazji i nazwa browaru wielce wymowna! 
The Friday Beer – Black Hill Stout… a to wszystko dzięki mojej niezastąpionej kuzynce! 

16 Rye Smoked IPA – browar ReCraft

Ponad miesiąc od premiery tego piwa z „linii premium” a na stronie browaru, próżno szukać informacji na jego temat… na Ratebeer też jakoś mało zaangażowania… tylko czemu?

16 Rye Smoked IPA z browaru ReCraft, może nie smakować, może nie trafiać w gust… ale na pewno jest interesujące!

Nomono 3 – browar Solipiwko

I przyszedł ten czas, czas na pierwszą degustację w 2017 roku. Wybór padł na piwo, na które miałem ochotę, jak tylko zobaczyłem je na sklepowych półkach! Styl niezwykle ciekawy (choć są tacy, którzy pewnie uważają, że udziwniany na siłę) – Rye Triple IPA – Żytnia Potrójna IPA… Gęsto, chmielowo, ciekawie – takie były moje oczekiwania… przyznać muszę, że się nie zawiodłem!

Nomono 3 z browaru Solipiwko!

Deer beard z browaru Deer Bear

Konia z rzędem temu, kto wymówi poprawnie i szybko nazwę tego piwa i browaru 😉

Jednak warto spróbować, bo samo piwo, nie dość, że w ciekawym stylu – RYE IPA, to w dodatku naprawdę interesujące w smaku!

1 na 100 – browar Kormoran

Coś w sam raz na pierwszy dzień lata. 1 na 100, to piwo z browaru Kormoran uważone w stylu Lite Rye APA… to co w nim wyjątkowe, to ekstrakt, którego jest 6,5% i alkohol… 1%! Doskonałe piwo na letnie eskapady!

Dr IPA – browar Birbant

Pierwszy raz, od założenia bloga zdarzyło mi się mieć tydzień przestoju! :O

Na początku więc, przepraszam wszystkich tych, którzy zaglądali tu, z nadzieją na nową degustację. Nie do końca wynikało to z mojego lenistwa. A już piątkowy wieczór, w trakcie którego, chciałem zdegustować premierowe piwo zakończył się istną tragedią – zalanym komputerem! Odpowiadając na wasze pytania, nie – piwem go, nie zalałem, choć byłaby piękna historia na bloga, o poświęceniu dla sprawy i takie tam. 😉

Wróćmy więc do piwa. Na to piwo czekałem z niecierpliwością od kiedy miało swoją premierę. Nie dość, że styl w jakim go uwarzono, jest dla mnie chyba jednym z ciekawszych, to jeszcze pozytywne recenzje, które otrzymało zaraz po premierze, dodatkowo rozbudziły moje nadzieje. Piwo, o którym mowa to DR IPA z browaru Birbant. Nazwa piwa skrywa też jego styl – Dark Rye IPA – Ciemna Żytnia IPA. Miód na moje serce… tylko czy sprosta oczekiwaniom?

dr IPA - Birbant
dr IPA – Birbant

 

Słody: Pale Ale, monachijski, żytni, czekoladowy, karmelowy

Chmiele: Mosaic, Cascade, Citra

Ekstrakt: 15,5%

Alkohol: 6,5%

IBU: 120

 

W kolorze czarne, nieprzejrzyste. W przewężeniu, przebija się jakieś światło i robi się ciemno brunatne.

Piana raczej słaba, beżowa, średnio pęcherzykowa.

W zapachu na samym początku wyraźnie słodowe, dopiero po chwili wyczułem lekko owocowe nuty – głównie cytrusy. Do tego zapach sosnowy. Po jakimś czasie wyszedł lekki diacetyl (zapach masła)… nie jakiś bardzo straszny, ale wyczuwalny. Mi trochę przeszkadzał.

W smaku wyraźnie kwaśne. Poza tym wyraźnie czuć, że jest przyjemnie oleiste, faktycznie gęstsze niż inne piwa (mi to odpowiada!). Na początku wyczułem, znów nuty słodowe, delikatnie gorzką czekoladę, karmel, a dopiero później cytrusy i te „leśne” smaki z chmielu. Goryczka niby jest wysoka – 120 IBU, ale jakoś tego nie wyczułem.

Ciekawe… to co ja znalazłem w tym piwie, prawie wcale nie pokrywa się z innymi recenzjami. Owszem, zdarzało mi się czuć w piwie inne rzeczy, niż opisywane przez znajomych, ale nigdy do takiego stopnia. Faktem jest, że nie jest to pierwsza warka, a większość recenzji opierała się właśnie o nią, ale nie wydaje mi się możliwe, żeby aż tak browar zmienił recepturę. Może swoje już przeleżało na półce? Może coś po prostu poszło nie tak przy produkcji?

Szczerze, to liczyłem na znacznie więcej, a otrzymałem średnie Rye IPA. Nie mówię, że niedobre – przyjemne, ale liczyłem na urwanie czegoś, a tym czasem urwania zabrakło.

ŻytoRillo – Pinta

Ostatnie piwne degustacje stały pod znakiem klasyków Piwnej Rewolucji. Tak i dziś padło na tzw. pozycję obowiązkową. Miałem już w przeszłości okazję, próbować kilku piw z dodatkiem słodu żytniego. Każde z nich wywarło na mnie pozytywne wrażenie. Czy tak też będzie z ŻytoRillo z browaru Pinta, które uwarzone jest z 5 rodzajów słodu i tylko jednej odmiany chmielu?

Żytorillo - Pinta
Żytorillo – Pinta

 

Słody: Weyermann, Pale Ale, żytni, monachijski typ II, słód palony Carafa, Specjal typ II

Chmiel: Amarillo

Ekstrakt: 14%

Alkohol: 5,3 %

IBU: 68

 

 

Piana zbita, drobno pęcherzykowa, bardzo trwała – wygląda jak zrobiona na azocie. Lekko beżowa.

Kolor ciemny, w zasadzie czarny – nieprzejrzysty. Jedynie w przewężeniu daje brunatne refleksy.

W zapachu pomarańcza, karmel, nuty palonych słodów, na koniec pozostaje taki kwiatowy aromat. Ogólne wrażenie mam pozytywne – pierwsze skojarzenie, to ciasto pomarańczowe! Dopiero później, kiedy dochodzą te kwiatowe nuty, moje skojarzenie znika. Po ogrzaniu robi się lekko alkoholowe.

Wysycenie raczej średnie.

W smaku, no przyznam, że nastawiłem się na coś innego. Liczyłem, że piwo będzie bardzo gładkie, niemalże jak balsam na gardło, a tu jakby trochę tego zabrakło. Jednak czuć wyraźnie, że piwo jest bardziej gęste niż klasyczne IPA.
Tutaj, raczej na pierwszym planie są te nuty kwiatowe połączone ze smakiem z palonego słodu. Pomarańczy można się doszukać, ale gdzieś dopiero na kolejnym planie, jest tam razem z innymi cytrusami. Goryczka jakaś wybitnie wysoka nie jest, pozostawia natomiast kwiatowy posmak. Jest też trochę ściągająca. Raczej średnio przyjemna.
Piwo sprawia wrażenie lekko kwaśnego.

Piwa z dodatkiem słodu żytniego, mają to do siebie, że są bardziej gęste i czasami takie, wręcz oleiste. Ja lubię żytnie piwa ze względu na to, że te, które piłem dotychczas były takie gładkie w odczuciu, jak balsam. W tym przypadku tego mi zabrakło. Ciężko powiedzieć, żeby to piwo mi jakoś wybitnie smakowało, nie mogę jednak powiedzieć, żeby było niedobre. Jest ok… i chyba tyle 😉

P. s. A zauważyliście nową szklankę? 😉