Chill Kanapa 2.0 – browar Widawa

W dzisiejszych „Piwnych Degustacjach” to nie piwo jest głównym bohaterem. 

Po długiej przerwie, wyłączeniu, a następnie włączeniu bloga i wielu jeszcze przygodach, udało mi się nakręcić kolejny film!
W pierwszej części wyjaśniam, gdzie byłem, jak mnie nie było. 

W drugiej mam przyjemność degustować piwo Chill Kanapa 2.0 z browaru Widawa. A w zasadzie, to co z niego zostało, bo gushing był potworny! Za to samo piwo… no to jest klasa sama dla siebie!

Imperial Wild Black Kiss – Browar Widawa

Kupując to piwo, dałem się porwać modzie na piwa leżakowane w beczkach. Tym bardziej, że były to beczki po burbonie, a piwo spędziło w nich 6 miesięcy. Dopiero po powrocie do domu zorientowałem się, co tak naprawdę kupiłem. Dziki Kwaśny Stout, bo takim właśnie piwem jest Imperial Wild Black Kiss z browaru Widawa.

Pirania – browar Kopyra & browar Widawa

Są w polskim crafcie piwa, które moglibyśmy nazwać kultowymi. Są też nazwiska, które powinny znaleźć się, w encyklopedii polskiego piwowarstwa, zapisane wielkimi literami. Jednym z takich nazwisk, jest Kopyra. Tomasz Kopyra, o którym już miałem okazję pisać na blogu (przy okazji degustacji piwa Kuguar) jest największym propagatorem piwowarstwa rzemieślniczego w Polsce i wiele osób, od jego degustacji, zaczyna swoją przygodę z piwną rewolucją (sam do nich należę 😉 ). Jego kolaboracja (współpraca, ale on woli, właśnie to słowo) z browarem Widawa zaowocowała wieloma recepturami. Jedną z nich jest Pirania. Piwo opisane na etykiecie w taki sposób: „Even more extremely hopped sunny ale”. Jest to wyraźne odniesienie do innego piwa – Shark, na które pijący, w pewnym momencie zaczęli się skarżyć, że ma zbyt małą goryczkę. Tomek wziął więc recepturę Sharka i wsypał do niego znacznie więcej chmielu. Tak właśnie powstała Pirania.

Pirania - browar Kopyra & browar Widawa
Pirania – browar Kopyra & browar Widawa

 

Słód: jęczmienny

Chmiele: Simcoe, Amarillo, Centennial

Ekstrakt: 11,6%

Alkohol: 4,7%

IBU: ?

 

 

Kolor jasno złoty, wyraźnie mętny. Widać też, że coś w nim pływa (chmiel?).

Piana obfita, średnio pęcherzykowa, ale z trwałością raczej słabo. Niby coś ciągle się utrzymuje na piwie, ale szału nie ma.

W zapachu, no tu jest na bogato! Aromat chmielu uderza w nos, od razu po otwarciu butelki. Wyraźne cytrusy (głównie grapefruit i pomarańcza), trochę słodkich owoców i odrobina aromatów sosnowych. Zapach jest bardzo wyraźny i świeży. Bardzo przyjemny.

Wysycenie raczej niskie.

W smaku jest nieco gorzej niż w zapachu. Wydaje się, że zapach jest takim zaproszeniem na ucztę, a tutaj jakoś z tym smakiem, trochę zbyt delikatnie. Goryczka jest bardzo wyraźna i długa, lekko grapefruitowa i delikatnie ściągająca. Gdzieś w tle próbują się przebić jakieś cytrusy. W posmaku delikatnie sosnowe. Faktycznie jest orzeźwiające.

Założenie było takie, żeby stworzyć bardzo goryczkowe Sunny Ale. A więc piwo lekkie i orzeźwiające z dużą ilością chmielu. I takie faktycznie jest. Za to z pijalnością może być nieco gorzej. Powód jest oczywisty – poziom goryczki może zniechęcić te mniej wprawione gardła.

Jeśli patrzeć przez pryzmat stylu to jest ok (bez fajerwerków… poza goryczką). Ale jeśli do tego dodać założenie, o którym twórca opowiadał na swoim blogu, to zaczyna, to nabierać zupełnie innych kształtów. Myślę, że zamysł autora został zrealizowany w 100% i ciężko będzie znaleźć kogoś, kto pijąc Piranię będzie narzekał na zbyt niską goryczkę 😉

Ja jednak ciągle pozostaję fanem tych, bardziej ekstraktywnych piw.

Kuguar – Browar Widawa

W ostatnim czasie mam sporo „szczęścia” do trafiania w wadliwe piwa. Na dzisiejszą notkę (po kilku dniach posuchy) wybrałem zupełnie inne piwo i nawet zrobiło na mnie pozytywne wrażenie na początku… później wyszły wady w smaku i stwierdziłem, że nie będę narzekał. Wziąłem drugie, z nadzieją, że to okaże się pijalne. Wybór padł na Kuguara z browaru Wiadawa. Jest to już drugie, na blogu, piwo uwarzone według receptury Tomasza Kopyry – chyba najbardziej znanego piwnego blogera w Polsce (mam nadzieję, że już niedługo drugiego najbardziej znanego – zaraz po mnie 😛 ).

Kuguar - Browar Widawa
Kuguar – Browar Widawa

 

Chmiele: Mosaic, Zeus

Słody: Pale Ale, monachijski, pszeniczny

Ekstrakt: 16%

Alkohol: 6,5%

IBU: ?

 

 

Kolor jasnego złota (ciemna słomka?), mętne – piwo jest niefiltrowane.

Piana obfita, zbita, drobno i średnio pęcherzykowa, średnio trwała, ale cały czas na piwie coś pozostaje.

W zapachu wyraźnie czuć słodkie owoce egzotyczne – mango(?), do tego nuty korzenne i sosnowe, bardzo przyjemnie, choć nie za mocno.

Wysycenie raczej niskie.

Smak jest świetnym dopełnieniem zapachu. Czuć owoce, nuty korzenne i sosnowe. Piwo jest w smaku pełne (nie sprawia wrażenia rozwodnionego). Jest ono też dość słodkie – dla mnie zbyt słodkie. Goryczka wyraźna, nie zalega – przyjemna. Obstawiałbym na jakieś 70 – 80 IBU – dla mnie jest OK!

Bardzo dobre piwo. Po raz kolejny miałem okazję spróbować piwa uwarzonego według receptury Tomasza Kopyry i znów okazało się, że ma chłop smak! Jest to niewątpliwie piwo dla beer geeków – dla niewprawnych gardeł może być zbyt goryczkowe. Ale jak to mawia sam Kopyra – Robi robotę! 😉

Swoją drogą, tak się zastanawiam, czy to, że coraz częściej trafiam na wadliwe piwa to zwykły pech, czy jakieś „niechlujstwo” browarów? Czy czasem, piwni rewolucjoniści nie siedli już trochę na laurach i nie odpuścili sobie precyzji i dbałości o każdy szczegół? Czy może (co byłoby znacznie gorsze) uważają, że cokolwiek nie uwarzą, to ludzie i tak to kupią, a hajs się musi zgadzać?