Vic Secret – doctor Brew

Dziś postanowiłem wrócić do korzeni bloga i napisać notkę, zamiast nagrywać film.
Piwo, które wybrałem do degustacji, przyjechało aż z Poznania… nie żebym nie mógł go kupić w Opolu, po prostu kupiliśmy je będąc na wycieczce i tak jakoś się ostało. Jest to moje drugie podejście do tego piwa, ci bardziej zorientowani mogą po kojarzyć parę faktów i na pewno domyślą się o czym piszę.
Tym razem się udało!

Tajemnicze piwo z serii Single Hop od Doctor Brew – Vic Secret. Mi ta nazwa kojarzy się dość jednoznacznie – piękne kobiety, kusa bielizna i jedyny taki pokaz na świecie… tak, Victoria`s Secret. Skojarzenie wcale nie takie, do końca złe. Odmiana ta, pochodzi ze stanu Victoria z Australii, ale nazwa Victoria`s Secret jest już zastrzeżona… i dobrze 😉

Vic Secret - Doctor Brew
Vic Secret – Doctor Brew

 

Słody: Pale Ale

Chmiel: Vic Secret

Ekstrakt: 16%

Alkohol: 6,2%

IBU: 71

 

 

 

Piana biała, zbita, drobno i średnio pęcherzykowa, dość trwała – cały czas coś było na piwie.

W kolorze ciemnego złota, wyraźnie zmętnione. Widać pływające drobinki (chmiel?)

W zapachu bardzo ciekawie. Producent opisuje ten chmiel, jako połączenie sosny i ananasa. Ja wyczułem jednak trochę ziołowych nut, a do tego wyraźnie, słodkie owoce egzotyczne. Zapach był bardzo przyjemny i wcale nie taki oczywisty.

W smaku na pierwszy plan wysuwa się bardzo mocna goryczka! Piwo jest jednym z mocniej goryczkowych w ostatnim czasie. Jest ona długa i lekko zalegająca, ale nie męczy. Po wzięciu łyka, na wargach pozostaje wyraźnie goryczkowy smak. Do tego dochodzą delikatne smaki ziołowe i owoców egzotycznych. Są one jednak znacznie słabsze niż w zapachu.

Miałem już okazję pić piwo chmielone tą odmianą – Vic Secret z browarów Nyskich(nie pojawiło się na blogu). Single Hop z Doctor Brew to jednak zupełnie inna bajka. Piwo, pomimo swojej goryczki, jest niesamowicie pijalne.
To co obiecuje producent tego chmielu, a także sami doktorzy, to prawda. Smak i zapach, nie są wcale takie oczywiste. Jest w nim coś takiego, co każe wziąć kolejny łyk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *